Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Butelka wódki

2011-05-30 11:32:24

Podziel się ze znajomymi:

Pewnego wieczoru zatelefonował do mnie mój dobry znajomy zaniepokojony prezentem, jaki otrzymał od swojego, jak się później okazało, byłego agenta ubezpieczeniowego.

Znajomy został bowiem obdarowany  pięknie zapakowaną butelką dobrej wódki, do której  dołączony był bilecik następującej treści:

„Szanowny Panie, przypadkowo  dowiedziałem się,  że ostatnio zrezygnował Pan z polisy na życie, którą założył Pan przy mojej, agenta pomocy, w celu .... no właśnie, pamięta Pan... w jakim to było celu...(?)  około 16 lat temu. Dziękuję Panu -  tą drogą -   za miłą współpracę i za prowizję, którą pozwolił mi Pan zarobić w pierwszych kilku latach trwania ubezpieczenia, jako że od wielu lat zarabiał już tylko Pan.

Rozumiem, że w kolejce czekają następni agenci, którzy również liczą na zarobek, a Pan chce im w jakiś sposób pomóc w życiu, więc już nie przeszkadzam i życzę samych sukcesów”

I tu agent złożył swój podpis.

O co mu, do licha chodzi, zapytał w telefonie z rozdrażnieniem mój znajomy ?

Dawno temu kupiłem u niego jakieś ubezpieczenie.

Kupiłem, bo wszyscy znajomi kupowali. Nie było drogie, mogłem sobie na nie pozwolić. Dokładnie nawet nie  rozumiem o co w tym wszystkim chodzi.

Przyszedł młody mężczyzna, to trudno mi, prawnikowi, było przyznać, że nie wiem czym to się je.

Wcześniej za radą tego samego kolegi kupiłem odkurzacz. Żona była zadowolona, no to kiedy polecił mi tego agenta, to kupiłem też to ubezpieczenie.

Potem płaciłem składki i nie interesowałem się co się dalej dzieje z tą polisą.

W zeszłym tygodniu przyszedł do firmy jakiś człowiek i powiedział asystentce, że ma osobistą sprawę do właściciela. Wpuściła go.

Człowiek położył mi na biurku gotową ofertę ubezpieczenia dla całej rodziny. Byłem zaskoczony, ale w sumie ucieszyłem się, bo  chciałem wreszcie dowiedzieć się coś o tym, co mam.

Kiedy powiedziałem mu, że mam polisę i w jakim towarzystwie, od razu powiedział, że tamto ubezpieczenie jest nic nie warte, a to, co on oferuje jest super, nowoczesne, setki funduszy, będą mi doradzać w co i jak inwestować, a ja mam tylko płacić składki za wszystkich członków rodziny. Trochę dużo, ale jak takie dobre...

No to powiedz mi do ch .. za co ten pierwszy agent dal mi wódkę?

Byłem zły, bo nie lubię takich sytuacji, tym bardziej że ten mój znajomy kupił ubezpieczenie u konkurencji nawet nie próbując o tym ze mną wcześniej porozmawiać, poprosić o porównanie z produktami oferowanymi przez reprezentowane przeze mnie towarzystwo. No cóż, jego pieniądze i jego wybór.

Kupił – jego problem. Trzeba było radzić się przed, a nie po podpisaniu umowy.

Zapytałem go tylko, jaki cel przyświecał mu tym razem przy kupowaniu ubezpieczenia, skoro zrezygnował z poprzedniej polisy, czyli jakby wcześniejsza motywacja nie była już ważna.  W słuchawce zabulgotało, wyraźnie nie spodziewał się z mojej strony takiej zimnej dociekliwości.

Próbując uzasadnić racjonalność swojej decyzji zadał mi serię niby mądrych pytań, po wysłuchaniu, których wybuchnąłem nieopanowanym śmiechem, który go jeszcze bardziej zirytował.

A  pomyślałeś choć przez chwilę skąd ten agent konkurencji znał dane całej Twojej  rodziny, skąd wiedział jakie macie potrzeby ubezpieczeniowe, skąd wiedział jaką masz polisę na życie, a jaką ma Twoja żona?

Nie zastanowiło Cię to?

To, że po kilkunastu latach trwania polisy żadna firma nie poprawi Ci warunków ubezpieczenia zawartego, kiedy byłeś młodszy i zdrowszy, też Ci nie przyszło do głowy?

Skoro zrezygnowałeś z poprzedniego ubezpieczenia, to straciłeś zapewne furę pieniędzy, a zawierając nową umowę ubezpieczenia zapłacisz od nowa koszty, które zawsze są największe w pierwszych latach trwania ubezpieczenia i też wyrażą się furą pieniędzy.

To właśnie z tych kosztów, które ty poniesiesz w pierwszych latach trwania ubezpieczenia, twój nowy, obecny agent będzie miał na butelkę wódki dla Ciebie, kiedy kolejny raz zmienisz firmę, bo ktoś znowu zaproponuje Ci jakiś rewelacyjny produkt, oparty na  150 świetnych funduszach, itp.,...

Przypomina mi to przypadek mojej klientki, której  założono w ofercie „oprocentowanie” w okresie do 65 r. ż. (a ma przed sobą jeszcze dobrych kilkanaście lat do emerytury) na poziomie 12%! I co?  Oczywiście podpisała się pod tym imieniem i nazwiskiem!

Niestety klientki nie zastanowiło, na jakiej podstawie agent zaproponował 12% i po drugie, o jakim oprocentowaniu on mówi, skoro pieniądze inwestowane będą w fundusze kapitałowe.

I ty oczywiście też kupiłbyś, gdyby ci zaoferowano taki produkt, ponieważ  rzeczywiście przy tak wysokim wzroście zysku można zarobić godziwe pieniądze, a ty, niestety też nie zastanawiasz się, co i dlaczego chcą ci wlepić. Gdzie twój zdrowy rozsądek przedsiębiorcy, gdzie profesjonalna analiza oferty?  Niestety tak, jak wielu, Ty też kupujesz bajer i bez mrugnięcia za ten bajer płacisz.

Czasami płakać mi się chce  nad moimi byłymi Klientami – a tym razem także i nad tobą, powiedziałem i pożegnałem się ze znajomym.

Jedna z Klientek powiedziała mi takie złote słowa: Wie Pan co? WSZYSCY  nasi inteligentni znajomi już zrezygnowali z polis na życie tylko jeszcze my je trzymamy, ale się nie przyznajemy, bo by się z nas śmiali.

Pewnie, głupio być uznanym za naiwniaka, który płaci nie wiadomo za co.

Albo, jak trafnie powiedział mi  w zeszłym tygodniu inny klient: ”NIE UMARŁEM przez ostatnich 15 lat więc na co mi była ta polisa?”

W przyszłym tygodniu  mam się z kolei spotkać z Klientem, który będzie likwidował dodatkowe umowy zdrowotne, PONIEWAŻ JEST ZDROWY!

I dodał na swoje usprawiedliwienie: przecież  powiedział Pan, że w każdej chwili można dokupić...

No tak, można dokupić, ale trzeba podpisać oświadczenie, że jest się zdrowym i na nic się nie leczy. Choremu nikt nie sprzeda żadnych umów zdrowotnych.  A choroby z reguły ujawniają się nagle, często przy okazji rutynowych badań np. przy badaniach okresowych w pracy.

Przypomina mi się sytuacja, która miała miejsce, kiedy na Wiśle przechodziła fala powodziowa, a mieszkańcy podwarszawskich Łomianek i terenów nadwiślańskich wydzwaniali do prasy, że żadna firma nie chce ubezpieczyć ich majątku. No, a bystrzy dziennikarze grzmieli, że to skandal, należałoby zmusić firmy do zawierania ubezpieczeń, itp.

Naprawdę prawie nikt nie rozumie, po co są ubezpieczenia, na jakiej zasadzie działają na całym świecie – i w Polsce też, jak firmy ubezpieczeniowe szacują koszty ryzyka, na postawie jakich materiałów i dlaczego ubezpieczenie 20 latka jest aż 15 razy tańsze od ubezpieczenia 60 latka.

Demograficzne tabele długości życia dotyczą jednak absolutnie wszystkich ludzi na świecie, ale widocznie nie nas, Polaków.