Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?
Savoir-vivre pochodzi z języka francuskiego i składa się z dwóch czasowników w bezokoliczniku: savoir – wiedzieć i vivre – żyć. Zwrot savoir-vivre skłania do skojarzenia go z dobrze znanym angielskim know-how: (know – wiedzieć i how – jak). Bowiem żeby umieć żyć należy nie tylko tego chcieć, ale jeszcze wiedzieć jak to zrobić. Do tego służy właśnie khow-how czyli konkretna wiedza i umiejętność wykonania, kompetencja, biegłość w danej sztuce. Pojęcie savoir-vivre oddamy najlepiej mówiąc „Sztuka życia”.
A więc ogólnie rzecz ujmując jest to zbiór pewnych zasad.
Jednak zasady te nie są takie same zawsze, wszędzie i dla każdego. W określonych środowiskach, obowiązują zasady bycia i postępowania specyficzne dla danej grupy społecznej lub zawodowej. Tę sytuację odnajdujemy w krajach, w których obok siebie żyją ludzie o odmiennej obyczajowości i mający w związku z tym diametralnie różniące się zachowania w takich samych sytuacjach życiowych, jak chociażby ślub czy pogrzeb. U nas kolorem żałoby jest czerń, podczas gdy w krajach arabskich jest to biel. A w Iranie... kolor niebieski.
Zawsze warto zapytać kogoś nam życzliwego, jak mamy się w danej sytuacji zachować, żeby nie tylko nie popełnić gafy, ale wręcz nie zrobić komuś swoim zachowaniem przykrości.
Anna, koleżanka mojej żony ma męża Holendra. Jak wielkie musiało być jej zdziwienie, kiedy holenderska świekra wyrwała z rąk odwiedzającej synową polskiej koleżanki przepiękny bukiet tulipanów i coś wykrzykując wybiegła z nim ze szpitalnego pokoju. Dopiero później Anna dowiedziała się od męża, że w Holandii tulipany przynosi się na pogrzeb, a nigdy położnicy z gratulacjami.
Tak, jak zasady dobrego zachowania różnią się geograficznie, to również wraz ze zmianami zachodzącymi w naszym życiu (jeździmy samochodami, a nie powozami, porozumiewamy się przez telefony komórkowe, pieniądze przekazujemy elektronicznie, a nie przez faktora, itp.), ulegają ciągłej ewolucji i modyfikacjom w czasie.
Zasady savoir-vivru mówią, jak należy się zachowywać w stosunku do różnych osób w zależności od stopnia naszej z nimi zażyłości, ale także w zależności od okoliczności spotkania.
Nawet jeżeli prezes firmy X jest naszym bratem i wszyscy o tym wiedzą, to w sytuacji spotkania biznesowego będziemy o nim mówić „pan Prezes” i zwracać się „panie Prezesie”, a nie „Franek” klepiąc go przy tym po ramieniu.
Dziś jednym z przejawów nieznajomości dobrych manier jest zwracanie się publicznie po imieniu do bliżej znanych przez siebie osób, nie koniecznie znanych przez inne obecne osoby. Jeżeli nie jestem po imieniu z kimś , kogo zna bliżej mój rozmówca, uczestniczenie w rozmowie tych osób, gdzie tylko ja zwracam się do nich per „pan” jest dla mnie sytuacją mało komfortową, a w rozmowach biznesowych stawia mnie z góry w gorszej sytuacji.
Z podręcznika savoir-vivre dowiadujemy się, jak się witać, żegnać, kto pierwszy komu podaję rękę, czy można się spóźniać na spotkania, jak jeść, mówić, pytać, ubierać się, nakrywać do stołu i wiele wiele innych – wbrew pozorom – potrzebnych i ciekawych rzeczy.
A czy savoir -vivre w biznesie różni się od zwykłego savoir- vivru?
Najpierw należy zadać sobie pytanie, czy w dzisiejszych czasach, poza dworami królewskimi, dyplomacją i wizytami rządowymi te zasady są komukolwiek do czegokolwiek potrzebne?
Czy dobrze się czujemy w towarzystwie, jeśli jedna osoba mówi bez przerwy, do tego z pełnymi ustami, nie dopuszczając nikogo do głosu?
A co czujemy, kiedy wchodzimy do gabinetu dyrektora i nie wiemy czy mamy podać na powitanie rękę, czy nie, a jeszcze gorzej, co robić gdy szefem jest kobieta, która w dodatku siedzi za biurkiem i nie zamierza się stamtąd ruszyć? Możemy usiąść czy mamy czekać aż nas zaprosi i wskaże miejsce? Czy mamy coś mówić, czy też czekać aż Ona coś powie? Czy można w Jej obecności zapalić papierosa i czy Ją poczęstować?
Jeszcze gorzej sytuacja wygląda, gdy wraz z przełożonymi odwiedzamy zaprzyjaźnioną firmę. Kto, komu podaję pierwszy rękę? Kto, koło kogo siada? Jak wręczać i kiedy, wizytówki, a jak ją otrzymamy, to co mamy z nią zrobić? Czy wolno „pożywiać” się słonymi paluszkami popijając je kawą, czy raczej poprosić tylko o szklankę wody i dać spokój paluszkom?
Tysiące pytań, które - jeśli nie znamy na nie odpowiedzi – wywołują w nas niepotrzebny stres, niepewność, złe samopoczucie.
Wychowanie człowieka zaczyna się już w wieku niemowlęcym.
Tak, tak! Od chwili urodzin.
Już wówczas uczymy dziecko właściwych nawyków, kształtujemy w pierwszych latach życia jego osobowość.
A potem przez całe życie zwracamy mu uwagę, pouczamy, strofujemy...
Przez wiele lat jeździłem po Polsce z warsztatem zatytułowanymi „Savoir-vivre w biznesie”.
Na wstępie zawsze dawałem uczestnikom do wypełnienia prosty test składający się z 10 pytań dotyczący konkretnych sytuacji z życia.
Jeszcze nigdy nikt nie miał więcej niż 8 trafień. Celowo piszę trafień, ponieważ często uczestnicy strzelali i tylko trafiali na właściwe odpowiedzi.
Potem był zawsze test, jak należy się witać.
Wszyscy siedzą na krzesłach, a ja do każdego podchodzę, przedstawiam się i podaję rękę.
Co ma robić uczestnik? Wstać czy nie podczas powitania? Gdzie patrzeć? Jak podawać rękę? Jak się przedstawić?
Zabawy jest co niemiara, ale niestety ta zabawa wynika zawsze z faktu, że nie wiemy jak się zachować, a nie z humorystycznego charakteru zadania. W rzeczywistości chcąc odwrócić uwagę od swojej niewiedzy staramy się obrócić ją w żart. Niestety konkluzja jest raczej smutna.
Można w zasadzie powiedzieć, że tak w Polsce, jak i na całym świecie jesteśmy świadkami niezwykle szybko postępującej liberalizacji zasad dobrego wychowania.
W mojej młodości było nie do pomyślenia, aby do Filharmonii Narodowej pójść na piątkowy koncert w swetrze, albo do teatru w dżinsach. Nie do pomyślenia też było, aby do pieczonej kaczki pić białe wino.
Obowiązywała bowiem twarda zasada:
Ryby, drób i cielęcina lubią tylko białe wina
A pod woły, sarny , wieprze jest czerwone wino lepsze
Cukry, frukty i łaskotki lubią tylko wina słodkie
A szampana, wie i kiep można w czasie, po i przed.
Dzisiaj każdy pije takie wino, jakie lubi , do Filharmonii ludzie chodzą w dżinsach (poza oczywiście stałymi koneserami muzyki poważnej, do jakich i ja się zaliczam), znikoma liczba młodych ludzi wie, jak, gdzie się należy ubrać (część młodych ludzi nie ma nawet garnituru tzw. wyjściowego), nowomowa wypiera tradycyjne zwroty grzecznościowe, a mieszanie drogiej Whisky z Coca-Colą jest na porządku dziennym w nowobogackim świecie.
No więc jak jest z tym savoir-vivrem w biznesie? Jest, czy go już w ogóle nie ma?
Otóż jest. I na dodatek im wyżej w biznesie (czytaj im więcej zer na koncie) i im wyższe aspiracje do czołówki Forbes’a, tym reguły obowiązują surowsze.
Proszę pamiętać, że w dzisiejszym świecie, którym rządzi biznes, to właśnie miejsce na liście najbogatszych dawno już zastąpiło w świadomości społecznej tytuły szlacheckie czy arystokratyczne.
Niestety w naszej rzeczywistości nie zawsze chodzi to w parze, a nawet bywa wprost przeciwnie tak, że osoby znające dobrze i stosujące na co dzień zasady savoir-vivre’u bywają stawiane w niezmiernie krępujących dla nich sytuacjach.
Przecież zasady opisane w książkach o tej tematyce nie mają nam utrudniać życia, jak się części ludzi wydaje, tylko ułatwiać. Tylko trzeba te zasady znać i stosować!
Czy paniom nie jest przyjemnie, jeżeli mężczyzna poda im płaszcz, jeżeli otworzy drzwi do samochodu, lub kiedy po uroczystości rodzinnej goście zatelefonują nazajutrz, żeby podziękować za wspaniałe przyjęcie?
Czy brak odpowiedzi na maila to przejaw braku kultury, czy może coś więcej?
Od kliku lat obserwuję zmiany zachowań klientów, także w stosunku do agentów ubezpieczeniowych. Polega to na tym, że klienci nie odbierają telefonów, nie odpowiadają na maile, nagle przestają nas znać.
Wynika to właśnie z braku elementarnej wiedzy na temat podstawowych zasad savoir-vivru.
Przecież można powiedzieć wprost „dziękuję za współpracę, ale już mam innego doradcę”, albo „nie interesuje mnie Pana oferta więc proszę do mnie więcej nie telefonować”.
Czysta, jasna sytuacja.
Niestety bardzo nie lubimy mówić „dziękuję”, „przepraszam” i „proszę”.
Takie zachowanie świadczy de facto o braku kultury człowieka. Niestety, jest ono powszechne, co jaskrawo widać w Internecie, gdzie ludzie pisząc anonimowo pokazują swoją prawdziwą naturę. A obcowanie z takimi osobami jest dla drugiej strony żenujące i wręcz upokarzające.
Bardzo dobrych książek na temat zasad dobrego wychowania jest na rynku sporo.
Warto, aby w każdym domu było ich kilka, jako że każda podchodzi do tego zagadnienia z troszkę innej strony i adresowana jest do innego odbiorcy.
Jak je sobie spokojnie przeczytamy gwarantuję, że poczujemy się znacznie lepiej, będzie nam się łatwiej współżyło z ludźmi, a nawet, jeżeli zdarzy nam się popełnić jakąś gafę towarzyską (co się zdarza każdemu) łatwo będziemy potrafili z niej wybrnąć.
A na koniec pamiętajmy, że savoir- vivre tak w biznesie, jak i codziennym życiu każe zwracać szczególną uwagę na:
• Uśmiech
• Życzliwość
• Dyskrecję (potrzeba 2 lat, żeby nauczyć się mówić: pięćdziesięciu , aby nauczyć się milczeć)
• Lojalność
• Uprzejmość