Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?
W zasadzie doradca ubezpieczeniowy nie jest nigdy całkiem na urlopie. Zawsze jest ktoś, kto potrzebuje naszej porady. To, że my nie jesteśmy „w pracy” nie oznacza wcale , że życie się zatrzymuje.
W niektórych przypadkach wyręczyć może nas jednak system sprzedaży on-line. Tak też było i tym razem.
Nagłe i nie cierpiące zwłoki potrzeby klientów skłoniły mnie, w ramach urlopowego nic nie robienia do refleksji, czy Internet może całkowicie zastąpić doradców. Firmy ubezpieczeniowe oferują bowiem setki produktów, które każdy może kupić przez Internet bez pośrednictwa doradcy czy agenta.
Ceny są bardzo zbliżone, czasem nawet identyczne, aczkolwiek istnieje wiele rodzajów ubezpieczeń, które kupione bezpośrednio na ekranie są znacząco tańsze.
Tak można kupić „ubezpieczenie” na czas podróży, domu czy mieszkania, od wszelkiego rodzaju wypadków, komunikacyjne, zdrowotne, a nawet zainwestować pieniądze.
Po co więc dobre firmy ubezpieczeniowe utrzymują równolegle rzesze doradców, skoro bez ich pomocy można kupić podobną usługę i w dodatku znacznie tańszą?
Najpierw kilka pytań:
- Czy przeczytali Państwo Ogólne Warunki Ubezpieczenia na życie występującego przy umowie kredytowej?
- Czy wiedzą Państwo, jaki zakres usług przysługuje mu w ubezpieczeniu assistance samochodu?
- A kto z Państwa doczytał w treści umowy kredytowej po jakim okresie wymagalne stają się odsetki karne i jakiej są wysokości?
Proszę nie brać tego tak bardzo do siebie.
Otóż prawie nikt tego nie wie, ponieważ wręczając jakiś papier do podpisu firmy z reguły nie informują o takich „drobnych” szczegółach.
Osoby, który wykupiły polisę ubezpieczenia mieszkania są na ogół na 100% przekonane, że są zabezpieczone na wypadek pożaru lub innego zdarzenia losowego, a że polisa opiewa na sumę ubezpieczenia 50 000 zł, to już tego nie doczytały, ponieważ kupiły to ubezpieczenie przez internet „w promocji, w bardzo korzystnym pakiecie”.
O tym, że ubezpieczenie assistance nie obejmuje pęknięcia opony nasi znajomi dowiedzieli się dopiero w środku nocy w drodze na wesele na drugim końcu Polski.
Odsetki karne przy kredycie rozłożyły finansowo tysiące rodzin, w których wydarzyło się jakieś nieszczęście. Bowiem suma ubezpieczenia polisy życiowej wmuszonej często klientom banków, opiewa np. tylko na 50% wysokości kredytu, i drugą połowę należy spłacić natychmiast po śmierci kredytobiorcy (lub współkrdytobiorcy).
I tu jest waśnie rola doradcy, który z tej to przyczyny nie może leżeć na urlopie do góry brzuchem.
Profesjonalny doradca zobowiązany jest bowiem poinformować klienta, jakie występują wykluczenia przy poszczególnych produktach ubezpieczeniowych. To on skonstruuje odpowiednią polisę mieszkaniową (nie ma dwóch identycznych: jedno mieszkanie ma bardzo wysoką wartość ale wyposażenie jest skromne, inne o niskim standardzie ma za to elektronikę przewyższającą jego wartość itp.), doradzi jak zabezpieczyć kredyt polisą życiową (np. z malejącą sumą ubezpieczenia w miarę spłacania rat kredytu i malejącego zadłużenia), albo uprzedzi o wysokości karnych odsetek.
Do takiego doradcy klienci zawsze wracają – nawet jeżeli jest na urlopie – ponieważ mają pełne zaufanie do jego wiedzy i uczciwości. To na takiej właśnie podstawie budujemy od lat naszą firmę.
Dlatego też diabli nas biorą, kiedy w programach telewizyjnych i radiowych słyszymy narzekania powodzian, którym wtórują dziennikarze, że firmy ubezpieczeniowe pokrywają tylko część strat, jakie ponieśli.
A na jaką wysokość mieli ubezpieczone domy i mieszkania? Gdzie był doradca? Na urlopie? Klient nie musi wiedzieć, jak się bezpiecznie ubezpieczyć!
Dlaczego nikomu nawet nie przyjdzie do głowy, żeby ubezpieczyć na 20 000 zł samochód wart 100 000 zł? Tymczasem bywa, że mądrzy wydawałoby się ludzie ubezpieczyli na 50 000zł dom wart grubo ponad 2 mln zł?
W 85% polis, jakie analizujemy przed przystąpieniem do konstruowania naszej oferty ubezpieczenia mamy do czynienia ze zjawiskiem niedoubezpieczenia. „Żeby było taniej” mówią czasem klienci. Niestety jednej z naszych wiernych klientek taką radę dała - o zgrozo – koleżanka agentka (nie wiedziała chyba o zasadzie proporcji).
Należy z całą stanowczością powiedzieć, że w razie np. całkowitego zniszczenia domu każda firma ubezpieczeniowa zwraca pełną sumę ubezpieczenia, na jaką był on ubezpieczony. Nie należy przy tym mylić sumy ubezpieczenia i wartości poniesionej straty. Jeżeli strata całkowita wyniosła 100 000 zł, a dom ubezpieczony by na 10 000 zł, wypłacone świadczenie nie może być wyższe niż 10 000 zł.
Czy roczny koszt ubezpieczenia domu o wartości 800 000 zł w wysokości 700 zł to dużo czy mało?
Sami Państwo muszą rozsądzić i zadecydować.
Z pewnością dzisiaj powodzianie i nie tylko, nie mają już wątpliwości, że warto było zapłacić taką np. składkę.
Jeżeli nawet klienci nie telefonują i nie ślą do nas e-maili, to i tak tkwimy w materii, chociażby poprzez serwisy informacyjne.
W którymś z programów telewizyjnych jeden z powodzian żalący się reporterowi, że nie dostał jeszcze pieniędzy z zapomogi od państwa oświadczył: byłem milionerem, a teraz mam zaledwie kilka tysięcy w kieszeni (!) (W tle resztki zabudowań produkcyjnych).
Tu moje – agenta na urlopie - pytanie: jeżeli był milionerem, to dlaczego się nie ubezpieczył odpowiednio do wielkości swojego majątku? Nie mógł przecież zasłaniać się brakiem pieniędzy na składkę (:-D)
W ramach urlopowego nic nie robienia odwiedziliśmy też na Suwalszczyźnie panią „pszczelarkę” u której każdego roku zaopatrujemy się w miód. Jej dom położony jest małym miasteczku, daleko od rzeki i jezior, murowany, wolnostojący w szeregu wielu innych podobnych.
Pech chciał, że pierwszy raz w jej życiu z powodu opadu nawalnego deszczu woda z całej jezdni - lekko górującej nad poziomem ogródka - spłynęła na jej posesję. W efekcie zalana została piwnica z zawartością, zniszczony cały ogród, uszkodzone tynki i ogrodzenie. Przykro było na to patrzeć. Działanie żywiołów jest nieprzewidywalne i przerażające.
Dobrze, że Pan Bóg stworzył ich tylko cztery!