Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Głębia widzenia.

2012-02-02 08:33:25

Podziel się ze znajomymi:

Specjalizując się od kilkunastu lat w ubezpieczeniach życiowych mam wrażenie, że już nic w tym obszarze nie jest w stanie mnie zaskoczyć.

Tak ze strony Klienta, jak i mojej firmy, przepisów kodeksu cywilnego, konkurencji i Ogólnych Warunków Ubezpieczeń.

A jednak  okazuje się, że ciągle się mylę...

Analizując zapytania, które otrzymuję od osób korzystających z funkcji, jakie oferuje ten portal,  (proszą  o przygotowanie im ofert ubezpieczenia np. na życie),  mogę stwierdzić, że z reguły sprowadza się to do  kwestii ceny.

Zawsze wygrywa najtańsza oferta.

Tak, jakby to był piasek na budowę, czy olej opałowy.

Nie ma żadnej możliwości rozmowy, nie ma dyskusji o potrzebach, wszyscy wszystko wiedzą najlepiej.

Każdy jest także ekspertem od funduszy, podobnie jak lekarzem czy trenerem reprezentacji piłki nożnej.

Generalnie wyodrębnia się cztery poziomy zdobywania wiedzy:
I poziom: człowiek nie wie, że nie wie (np. człowiek żyjący całe życie w dżungli nie wie, że nie umie prowadzić samochodu);
II poziom: człowiek wie, że nie wie: człowiek z dżungli widział samochód, ale wie, że nie potrafiłby nim kierować;
III poziom: człowiek wie, że wie: ten sam człowiek z dżungli został nauczony, jak ruszać z miejsca, zmieniać biegi i potrafi to robić, ale podczas jazdy cały czas musi myśleć, jak to robić;
IV poziom: człowiek nie wie, że wie: po przejściu tych wszystkich poziomów wtajemniczenia, ten sam człowiek z dżungli poruszający się od kilkunastu już lat samochodem po świecie  i kierujący samochodem w sposób zautomatyzowany nie zastanawia się ani przez chwilę, jak kierować pojazdem.


Otóż odnoszę wrażenie, że pomimo, iż ciągle czytam o wzroście świadomości w społeczeństwie (nie wiem tylko o jaką świadomość chodzi?), pod względem wiedzy w zakresie planowania finansowego większość wciąż jeszcze pozostaje na pierwszym poziomie wiedzy.

Prawie nie spotykam osób (a może mam pecha), które wiedzą, że swoją i rodziny przyszłość należy planować także pod względem finansowym i że da się to robić!

Tak, ROBIĆ a nie ZROBIĆ, bo musi to być proces ciągły!

Tylko około 2% Polaków ma spisane testamenty. Ta grupa jest świadoma, jakie nieprzyjemne reperkusje może powodować dziedziczenie ustawowe i niepozostawienie testamentu.

13%  z nas odkłada w jakiejkolwiek formie pieniądze na emeryturę. Oni osiągnęli już drugi poziom wiedzy. Większość wie, że trzeba, ale nic w tym zakresie nie robi.

Część z tych 13% osiągnęło poziom trzeci, ucząc się np. sztuki inwestowania.

Nieliczni, którzy osiągnęli już poziom czwarty, inwestują w różne instrumenty finansowe i w różne dobra.

Jeżeli  w rodzinie są małoletnie dzieci,  to w razie śmierci jednego z rodziców, do ich pełnoletniości  majątkiem zarządza sąd rodzinny i opiekuńczy.  Nie można  wykluczyć, że na przestrzeni kolejnych pięciu lat, pomiędzy ich 18 a 23 rokiem życia, drugi rodzic pozostający przy życiu będzie musiał spłacić należny im  odziedziczony w dzieciństwie  spadek, a w najlepszym przypadku zachowki.  Tu zdecydowana większość obywateli pozostaje na pierwszym poziomie świadomości. Nie wiedzą, że nie wiedzą.

Reasumując: warto poświęcić godzinę lub dwie na rozmowę z dobrze wykształconym doradcą, który powie o tych wszystkich zagrożeniach , a przede wszystkim podpowie, jak w prosty sposób można ich uniknąć.

Chowanie głowy w piasek jest znakomitym unikiem od odpowiedzialności, ale raczej dla strusia – komika niż dla ludzi, których historia nazwała, może nieco na wyrost, homo sapiens.

Znam też już coraz więcej przypadków wśród moich Klientów, od wielu już lat dobrze zabezpieczonych i ubezpieczonych, których sytuacja życiowa na tyle się zmieniła, że zapraszają mnie na konsultacje wraz z prawnikiem, aby uaktualnić zapisy testamentowe, a polisami życiowymi zabezpieczyć konieczność wypłaty ewentualnych zachowków (o zachowek należy do sądu wystąpić. Nie należy się on spadkobiercy automatycznie). Piszę  „ewentualnych” ponieważ  osoby te ogłosiły oficjalnie rodzinie jeszcze  za życia swoją wolę na wypadek sytuacji nieprzewidzialnych, i nikt z członków rodziny nie wniósł wówczas  zastrzeżeń. Teoretycznie więc nikt nie powinien występować o zachowek. Zaznaczam – t e o r e t y c z n i e.

A kiedy już o tym wiemy pojawiają się kolejne pytania: co się stanie, jeżeli zginą oboje rodzice? Kto ma wychować dzieci i na podstawie jakiego wskazania?  Skąd pieniądze dla dla nowych opiekunów na opłacanie czynszu i remontów mieszkania (zostawili wszak po sobie „tylko” mieszkanie własnościowe), skąd pieniądze na staranne wykształcenie sierot, na ich utrzymanie, opiekę medyczną, itd.?

Dzięki takim rozmowom, jak te, które mają miejsce w rodzinach moich klientów, którzy mi zaufali, dostrzegam sens swojej pracy, pisania artykułów i felietonów, mojego rozwoju, dzięki któremu mogłem pomóc już setkom osób.
Istnieje brutalne powiedzenie, że konia do wodopoju można zaciągnąć, ale jeszcze nikomu nie udało się zmusić go, aby się napił.

Podobnie też  i w tym przypadku.

Dzisiaj  każdy ma dostęp do wiedzy: internet, książki, szeroko rozumiane doradztwo...

Tymczasem zmusić kogokolwiek, aby zechciał z tej wiedzy skorzystać jest bardzo, ale to bardzo trudno. Doradzam  nieodpłatnie, a tymczasem czytelnicy zdają się bać spotkania ze mną.

Pamiętam, ze moja śp. Babcia zawsze długo namawiała swojego konika: nu pij, nu pij... no i w końcu zanurzał pysk w wiadrze .... i pił!

Może trzeba po prostu poczekać jeszcze dłużej.

Może musi nastąpić wymiana pokoleń?

A może szkoły zaczną kształcić w zakresie planowania finansowego w rodzinie?

To, że dzisiejsze dzieci źle na tym czekaniu wyjdą – to już zupełnie inna  sprawa.
Ich rodziców te sprawy jeszcze mało interesują, no bo kto w wieku 30 lat myśli o testamencie albo o odkładaniu pieniędzy na emeryturę.

Przecież tyle czasu przed nimi...