Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?
Idąc po raz pierwszy na spotkanie z klientem często nic o nim nie wiemy. Kim jest, jaki wykonuje zawód i jaka jest jego sytuacja rodzinna i materialna dowiadujemy się dopiero po zadaniu kilku pierwszych pytań. Niestety brak wiedzy na czym polega praca przedstawiciela towarzystwa ubezpieczeniowego powoduje, że niektórzy reagują niechętnie, a nawet ze zniecierpliwieniem na bardziej szczegółowe pytania z naszej strony. Są też i tacy, którzy unikają udzielania prawdziwych odpowiedzi na swój temat. Taka postawa, której intencją jest chronienie rodzinnych tajemnic, prowadzi czasem do opłakanych skutków, a nawet do życiowych tragedii.
Zazwyczaj prosimy, aby w spotkaniu z nami uczestniczył współmałżonek (partner), ponieważ budowanie bezpieczeństwa finansowego polega na zapewnieniu ochrony finansowej wszystkim osobom, których byt zależy od ubezpieczonego.
Oto przykład źle pojętej dyskrecji na tematy osobiste i jej zgubne skutki.
Wizyta w warszawskim mieszkaniu: gospodarze – kierowca taksówki pod pięćdziesiątkę oraz ona - trochę młodsza od niego księgowa. Bezdzietni. Dochody mężczyzny znacznie przewyższają dochody kobiety,. Mimo wyjaśnień, że jeżeli jego zabraknie, to kobieta będzie potrzebowała pieniędzy na załatwienie wszystkich formalności po jego śmierci, a także na dokładanie do pensji, on kupuje ubezpieczenie na życie z sumą ubezpieczenia niewiele ponad 20 000 zł, znacznie za niską w stosunku do potrzeb. W kolejną rocznicę polisy spotkanie z agentem i propozycja podwyższenia sumy ubezpieczenia. Może za pół roku, brzmi kategoryczna odpowiedź.
Kilka miesięcy później, wieczorem, jakaś kobieta telefonuje do agenta do domu. Podaje nazwisko ubezpieczonego i pyta czy zawarł on jeszcze jakieś inne ubezpieczenie niż to, które opiewa na ok. 20 000 zł. Słysząc odpowiedź negatywną, kobieta się rozkleja i zaczyna płakać. Okazuje się, że mężczyzna zmarł kilka dni wcześniej za kierownicą. Dopiero wtedy na jaw wychodzi skrzętnie skrywana prawda: żyli w konkubinacie, samochód jest w leasingu a mieszkanie jest własnością jego matki. Kobieta znalazła się w beznadziejnej sytuacji i nie wie co robić. Musi niezwłocznie wyprowadzić się z mieszkania, do którego nie ma żadnego prawa, jednocześnie jego rodzina dziedziczy zobowiązanie wobec leasingodawcy. Jego matka wpadła wiec na pomysł, żeby zażądać od partnerki syna pieniędzy z polisy, do których prawo ma tylko konkubina i spłacić w ten sposób samochód. Konkubina zmarłego chce się zgodzić na takie rozwiązanie. On nie powiedział agentowi prawdy, ubezpieczenie nie zostało dopasowane do rzeczywistych potrzeb tej pary. Kobieta może już tylko płakać.
A można było zabezpieczyć jej interesy, mimo że nie byli małżeństwem. Ubezpieczenie na życie jest przecież jedynym skutecznym rozwiązaniem dla par żyjących w konkubinacie, póki nie zostały stworzone przez Państwo żadne mechanizmy prawne chroniące interesy konkubentów przed zakusami rodziny partnera. No cóż, zabrakło odrobiny zaufania do intencji agenta ubezpieczeniowego.