Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Z życia agenta » Gorzki smak słodkiej tajemnicy

2009-06-06 20:10:25

Podziel się ze znajomymi:

 Idąc po raz pierwszy na spotkanie z klientem często nic o nim nie wiemy. Kim jest, jaki wykonuje zawód i jaka jest jego sytuacja rodzinna i materialna dowiadujemy się dopiero po zadaniu kilku pierwszych pytań. Niestety brak wiedzy na czym polega praca przedstawiciela towarzystwa ubezpieczeniowego powoduje, że niektórzy reagują niechętnie, a nawet ze zniecierpliwieniem na bardziej szczegółowe pytania z naszej strony. Są też i tacy, którzy unikają udzielania prawdziwych odpowiedzi na swój temat. Taka postawa, której intencją jest chronienie rodzinnych tajemnic, prowadzi czasem  do opłakanych skutków, a nawet do życiowych tragedii.

Zazwyczaj prosimy, aby w spotkaniu z nami uczestniczył współmałżonek (partner), ponieważ budowanie bezpieczeństwa finansowego polega na zapewnieniu ochrony finansowej wszystkim osobom, których byt zależy od ubezpieczonego.

Oto przykład źle pojętej dyskrecji na tematy osobiste i jej zgubne skutki.

Wizyta w warszawskim mieszkaniu: gospodarze – kierowca taksówki pod pięćdziesiątkę oraz ona - trochę młodsza od niego księgowa. Bezdzietni. Dochody mężczyzny znacznie przewyższają dochody kobiety,. Mimo wyjaśnień, że jeżeli jego zabraknie, to kobieta będzie potrzebowała pieniędzy na załatwienie wszystkich formalności po jego śmierci, a także na dokładanie do pensji, on kupuje ubezpieczenie na życie z sumą ubezpieczenia niewiele ponad 20 000 zł, znacznie za niską w stosunku do potrzeb. W kolejną rocznicę polisy spotkanie z agentem  i propozycja podwyższenia  sumy ubezpieczenia. Może za pół roku, brzmi kategoryczna odpowiedź.

Kilka miesięcy później, wieczorem, jakaś kobieta telefonuje do agenta do domu. Podaje nazwisko ubezpieczonego i pyta czy zawarł on jeszcze jakieś inne ubezpieczenie niż to, które opiewa na ok. 20 000 zł. Słysząc odpowiedź negatywną, kobieta się rozkleja i zaczyna płakać. Okazuje się, że mężczyzna zmarł kilka dni wcześniej za kierownicą. Dopiero wtedy na jaw wychodzi skrzętnie skrywana prawda: żyli w konkubinacie, samochód jest w leasingu a mieszkanie jest własnością jego matki. Kobieta znalazła się w beznadziejnej sytuacji i nie wie co robić. Musi niezwłocznie wyprowadzić się z mieszkania, do którego nie ma żadnego prawa, jednocześnie jego rodzina dziedziczy zobowiązanie wobec leasingodawcy. Jego matka wpadła wiec na pomysł, żeby  zażądać od partnerki syna pieniędzy z polisy, do których prawo ma tylko konkubina i spłacić w ten sposób samochód. Konkubina zmarłego chce się zgodzić na takie rozwiązanie. On nie powiedział agentowi prawdy, ubezpieczenie nie zostało dopasowane do rzeczywistych potrzeb  tej pary. Kobieta może już tylko płakać.

A można było zabezpieczyć jej interesy, mimo że nie byli małżeństwem. Ubezpieczenie na życie jest przecież jedynym skutecznym rozwiązaniem dla par żyjących w konkubinacie, póki nie zostały stworzone przez Państwo żadne mechanizmy prawne chroniące interesy konkubentów  przed zakusami rodziny partnera. No cóż, zabrakło odrobiny zaufania do intencji agenta ubezpieczeniowego.