Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Ja,… swat

2010-09-08 22:27:53

Podziel się ze znajomymi:

 

Tak w Polsce, jak i na całym świecie liczba par żyjących w związkach nieformalnych lawinowo wzrasta.

Powodów, dla których ludzie wolą żyć w wolnych związkach jest pewnie niewiele mniej od liczby tych związków: brak czasu na zajęcie się organizacją ślubu i wesela, brak środków finansowych, chęć życia „bez papierka”, problemy rodzinne (jedno tkwi w starym małżeństwie) i wiele wiele innych.

Niewątpliwie życie takie ma swój urok. Ale ma też i swoje wady.

Podstawową niedogodnością jest niemożność zbudowania we dwoje wspólnego majątku, który mógłby być dziedziczony w 100% przez drugą stronę.

Oczywiście można wziąć wspólny kredyt, mieć wspólne konto w banku, wspólny majątek (np. dom kupiony na spółkę i w hipotece figurować oboje), spisane na siebie testamenty, ale to wszystko i tak nie rozwiązuje problemów, na jakie napotykają konkubenci po śmierci jednego z nich.

Niezależnie od wszystkich zabezpieczeń i przemyślanych konstrukcji prawnych i finansowych obowiązuje prawo spadkowe, na mocy którego – w razie braku potomstwa - do dziedziczenia powołani są zawsze także rodzice zmarłego konkubenta lub jego rodzeństwo.
Wówczas, aby przeprowadzić sprawę spadkową trzeba dysponować sporym zapasem gotówki na zachowek dla osób dziedziczących po zmarłym konkubencie, aby je spłacić i móc w całości odziedziczyć majątek.

Z reguły jedynymi środami, jakimi może dysponować na ten cel strona pozostająca przy życiu są pieniądze z polisy ubezpieczeniowej na której druga osoba figuruje, jako uposażony.

Oznacza to, że jeżeli partnerzy chcą po sobie dziedziczyć, to każdy z nich musi mieć polisę ubezpieczenia na życie, w której drugi jest wskazany jako uposażony.

Dobrze, jeżeli wykazując się wiedzą i przezornością konkubenci spisali testamenty. Wówczas co prawda i tak nie ominą obowiązku zapłacenia zachowków, ale sprawa spadkowa jest prostsza i szybsza do przeprowadzenia. Jeżeli nie zrobili tego, w sądzie sprawa będzie trwała minimum kilka miesięcy, zajdzie potrzeba powołania komornika do przeprowadzenia spisu inwentarza, biegłego sądowego do wyceny mieszkania czy domu, a jeżeli prowadzona była działalność gospodarcza, to biegłego do wyceny majątku tej firmy. To wszystko długo trwa i dużo kosztuje.

W tym zakresie świadomość Polaków jest gorzej niż mizerna.

Umierają w Polsce potentaci finansowi, a ich majątki dziedziczą bynajmniej nie te osoby, które chcieliby obdarować.

Umierają też zwykli obywatele, a ich rodziny chcąc wyrwać dla siebie chociaż część wydawałoby się wspólnego dobra, latami włóczą się po sądach, często niestety bezowocnie.

Cóż z tego, że dwoje ludzi przeżyło ze sobą w szczęściu i zgodzie wiele lat, wybudowało wspólny dom na działce należącej np. do mężczyzny, wychowało tam swoje dzieci, skoro z chwilą śmierci ojca okazuje się, że całość majątku dziedziczą wyłącznie dzieci, podczas gdy jego konkubina, a ich matka nie dostaje dosłownie nic.

Cóż z tego, że dwoje samotnych ludzi przeżyło razem całe życie we wspólnie kupionym mieszkaniu, skoro po śmierci kobiety, jej rodzice upomną się o swoją część. Mogą też wprowadzić się do byłego konkubenta córki i będą figurować w księdze wieczystej, dopóki nie zostaną spłaceni.

W rozmowach z naszymi klientami żyjącymi w wolnych związkach staramy się uświadomić zarówno zagrożenia związane z życiem w tym stanie, jak i pokazać przynajmniej częściowe rozwiązania.

Mamy na tym polu pewne sukcesy.

Już kilka par postanowiło się pobrać. Małżonkowie spisali umowę intercyzy (połączyli majątki) i żyją zgodnie i szczęśliwie. Raz nawet zostałem poproszony na wesele na pierwszego drużbę!

A więc my zostaliśmy w pewnym sensie, jak to się dawniej mówiło ... swatami.

I niech tak pozostanie.

Amen.