Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Katastrofa

2010-04-12 08:30:26

Podziel się ze znajomymi:

 


 

Zawsze pod koniec weekendu piszę dla Państwa felietony na tematy związane z ubezpieczeniami.
 

Od wielu lat jest to mój zawód, przy czym szczególnie bliska jest mi tematyka ubezpieczeń życiowych. Z czasem budowanie bezpieczeństwa finansowego rodzin stało się moją pasją, która w połączeniu z . doświadczeniem nauczyła mnie patrzeć w przyszłość bez lęku.


Jednak w obliczu niewyobrażalnej tragedii, jaka miała wczoraj miejsce nie potrafię zebrać myśli.


Jak mantrę powtarzam zdanie Woody Allena: JEŻELI CHCESZ ROZŚMIESZYĆ PANA BOGA POWIEDZ MU O SWOICH PLANACH.


To tragiczne i dojmujące wydarzenie pokazuje, jak ulotna może być jedna z największych wartości - ludzkie życie - i jak bardzo los może doświadczyć nas samych i naszych bliskich.


Gdy słyszę od niedoszłych klientów, że w najbliższym czasie nie zamierzają chorować ani tym bardziej umierać, jestem zupełnie bezsilny i po prostu nie wiem - śmiać się czy płakać?



Prawie wszyscy, którzy zginęli mieli kochające rodziny, dzieci, własne domy lub mieszkania, ale i kredyty, pożyczki, leasingi lub inne zobowiązania.


Jestem przekonany, że w wirze pracy - podobnie jak większość z nas - nie mieli czasu na uporządkowanie spraw osobistych, spisanie testamentu czy porządne ubezpieczenie.


Dzisiaj na wszystko jest za późno.


Nie złożą już podpisu pod żadnym dokumentem, a przecież niekiedy zaledwie kilka kropli atramentu wystarczy, by po naszej śmierci rodzina mogła żyć godnie i bezpiecznie.


Tak zawsze było, jest i będzie.


Sprawy bieżące zawsze będą miały priorytet przed sprawami ważnymi, bowiem zgodnie z myślą otwierającą naszą stronę internetową NASZE EGO CHRONI NAS BARDZO DOBRZE PRZED WSZYSTKIM, CO NIEPRZYJAZNE, NIEZNANE, NIEBEZPIECZNE, NIEMIŁE.


Każdy z nas chce pędzić życie w strefie komfortu psychicznego i nic w tym dziwnego, to z resztą naturalne całkiem dążenie.


Często podczas rozmowy z klientem muszę niestety wyrwać go, przynajmniej na kilka chwil, z tego błogostanu i przedstawić scenariusze życiowe zwykle dalekie od tych zaplanowanych czy wyidealizowanych.


Śmierć i podatki rzecz pewna.

Podatki co miesiąc, co rok, całe życie, aż do śmierci, bo przecież nawet emerytom zabiera się część z ich dochodu, także z emerytury.


Tylko dzień i godzina śmierci pozostają wciąż wielką niewiadomą.


Katastrofa naszego samolotu rządowego uświadomiła to dobitnie Polakom i całemu światu.


Dziś przerażeni, niepewni jutra, zbolali zapalają miliony zniczy, rzucają na kondukt kwiaty, poprzez te symboliczne gesty oddając cześć tragicznie zmarłym: Prezydentowi i najważniejszym osobom w państwie i szczerze obiecują Im pamięć.


Ale jutro wrócą do swoich zwykłych zajęć, wpadną w codzienny kierat i w pogoni za niezbędnymi do życia pieniędzmi zapomną zupełnie, co czuli tego dnia, i że dla każdego przyjdzie taki dzień katastrofy. Może nadejść nagle lub może przyjść z uprzedzeniem zwanym chorobą. Ale na pewno nadejdzie.


Katastrofa pod Smoleńskiem była ze wszech miar wyjątkowa: ofiary szczególne, samolot specjalny, podróż na szczeblu państwowym, dlatego też rodziny ofiar otrzymają przysługujące im z tego tytułu wsparcie i pomoc, także materialną. W tym przypadku, jeżeli ofiary nie miały prywatnych polis ubezpieczenia na życie, ich rodziny może sobie jakoś poradzą, przynajmniej na początku.


Pisząc o kruchości życia mam przede wszystkim na myśli tych, o których rodziny nikt się nie zatroszczy, jeżeli nie zatroszczą się sami.


Jak powiedział wielki guru ubezpieczeń: Gdy polisa na życie jest najbardziej potrzebna, już nie można jej kupić.


Po prostu nie ma kto jej podpisać.


Dlatego każdy musi - przynajmniej raz w roku - znaleźć parę godzin na zajęcie się własnymi sprawami.


Tego akurat nie zrobi za nas ani sekretarka, ani żaden prawnik, ani przyjaciele.