Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Kto uratuje cywilizację?

2010-06-20 07:20:40

Podziel się ze znajomymi:

 

Kiedy ok. 150 lat temu tworzono zręby pierwszego systemu emerytalnego, który zawdzięczamy zresztą Bismarckowi, rozwiązanie to było adresowane do bardzo wąskiej grupy ludzi zasłużonych dla Reichu. Warto przypomnieć, że wówczas średnia długość życia wynosiła nieco ponad 40 lat i nikt nie przypuszczał, że w XXI wieku będzie to powód dla którego większość państw będzie mieć problemy ze swoimi budżetami, ponieważ obciążenie zobowiązaniami emerytalnymi w ich aktualnej formie stało się nie do udźwignięcia przez współczesne gospodarki.

Kiedy stworzono cały system ubezpieczeń społecznych, nikt nie był w stanie przewidzieć, ani tym bardziej oszacować kosztów, jakie Państwo będzie musiało ponosić, chcąc się z tego zobowiązania wywiązywać.

Nawet bogatsze znacznie od nas kraje skandynawskie, których partie socjalistyczne już dawno w pełni wdrożyły te systemy, zmuszone były wycofać się z przyjętych założeń (darmowy dostęp do służby zdrowia, wysokie dodatki na wychowywanie dzieci, wysokie renty rodzinne i opiekuńcze) znacznie ograniczając wysokość świadczeń.

W Polsce, system ubezpieczeń społecznych tak naprawdę nigdy nie działał.

W obecnej sytuacji, kiedy młode małżeństwa odkładają na później decyzję o posiadaniu dzieci, a płodność kobiet i mężczyzn spada z pokolenia na pokolenie, pojawił się po raz pierwszy problem ujemnego przyrostu naturalnego. W konsekwencji nie ma kto pracować na emerytów! Tym samym system repartycyjny zawodzi na całej linii: pieniędzy zgromadzonych ze składek pracujących nie starcza na bieżące wypłaty emerytur.

Mało kto wie, że 7 lutego 2006 roku Trybunał Konstytucyjny uznał, że sądy i ZUS miały rację twierdząc, iż emerytura nie jest tym, co - po spełnieniu szeregu warunków ustawowych (odpracowaniu określonej liczby lat, osiągnięciu odpowiedniego wieku) - należy się każdemu, lecz że jest wyłącznie przywilejem, którym mogą (lub nie) obdarzyć nas Polaków urzędnicy różnych szczebli.

Czyli pierwszy filar będzie się kurczył, kurczył, tak pod względem wysokości świadczeń, jak i z czasem także - liczby uprawnionych…

Jeżeli decydenci będą zwlekać z podniesieniem wieku emerytalnego, to skurczy się prawie do zera.

Sądzę niestety, że można założyć, iż w niezbyt już odległej przyszłości wypłaty z pierwszego filara staną się symboliczne.

Póki rząd nie dobrał się jeszcze (a przecież intensywne próby trwają) do II filara, można liczyć na wypłaty z tego funduszu. Nie znaczy to jednak , że obecny jego kształt jest idealny. Należy go pilnie zmodyfikować, aby w razie bessy osoba odchodząca na emeryturę nie traciła na tym i aby każdy mógł - w pewnym zakresie - wpływać na to, jak jego pieniądze są inwestowane, itp.

Tematem, którego jak ognia boi się każdy polski rząd jest wydłużenie wieku emerytalnego. Lęk przed podjęciem tej niepopularnej decyzji jest niestety silniejszy od zdrowego rozsądku.

W racjonalnej i praktycznej Francji gotowy już jest – zaprezentowany 16 czerwca przez Ministra Pracy - rządowy projekt reformy systemu emerytalnego oparty na progresywnym wydłużaniu - co roku o 4 miesiące - wieku emerytalnego, który od roku 2018 wynosić będzie 62 lata (dla kobiet i mężczyzn), na zwiększeniu składek na ubezpieczenie społeczne opłacanych przez niektóre grupy społeczne, oraz wydłużeniu z 20 do 25 lat okresu zatrudnienia branego pod uwagę przy obliczaniu wysokości świadczenia. Ponadto wydłużony został także okres składkowy niezbędny do uzyskania pełnej emerytury.

Zmieniony został również system przyznawania emerytur za pracę w warunkach szkodliwych. Aby ponadto zachęcić pracodawców do zatrudniania osób po 55 roku życia, wprowadzony zostanie system zachęt podatkowych. W zamian młodzi poszukujący pracy korzystać będą z wydłużonej ochrony.


Po przedstawieniu go partnerom społecznym projet będzie jeszcze przedmiotem dyskusji Rady Ministrów 13. lipca, aby już we wrześniu trafić do Parlamentu. Zaiste imponujące tempo świadczy o determinacji rządu, aby szybko rozwiązać palący problem.


W kontekście tej reformy wyraźnie mówi się o polityce zaciskania pasa. W swojej wypowiedzi dla prasy francuski premier François Fillon z mocą zaakcentował, że jeżeli emerytury mają być wypłacane w przyszłości, to przeprowadzenie tej reformy jest po prostu obowiązkiem, który szczególnie uwidocznił kryzys gospodarczy.


Wniosek pierwszy: Jak sobie Polaku nie odłożysz na emeryturę będziesz biedę klepał, a państwo w niczym Ci nie pomoże.


System opieki medycznej zawsze mieliśmy fatalny. Pamiętam jak w zimie, kiedy któreś z dzieci było chore stałem pod przychodnią od 5 rano, aby móc o 7.30 zarezerwować numerek do lekarza,.

Teraz jest nieco lepiej, ale tylko nieco.

Modne obecnie wykupywanie abonamentów medycznych do już przepełnionych prywatnych placówek służby zdrowia wskazuje kierunek w jakim powinniśmy zmierzać, ale w żadnym przypadku nie może to być rozwiązaniem docelowym.

Statystycznie na prywatne leczenie każdy z nas wydaje już prawie 900 zł w ciągu roku! Milion potencjalnych pacjentów dysponuje abonamentami medycznymi o wartości 1 mld zł rocznie. Popyt przerósł już podaż.

Nie ulega wątpliwości, że ceny tych usług będą stale rosnąć. Nowoczesna aparatura medyczna kosztuje bajońskie pieniądze (a na takiej przecież chcemy być leczeni).Lekarze specjaliści są i muszą być wysoko opłacanymi pracownikami.

Niestety coraz większą liczbę Polaków nie będzie po prostu na te usługi stać.

Z drugiej strony każdy pracownik płaci też co miesiąc 9% swojego wynagrodzenia brutto na ubezpieczenie zdrowotne.

Z usług NFZ korzystają w zasadzie prawie wszyscy obywatele. Jeżeli w razie choroby ktoś korzysta z usług prywatnych gabinetów specjalistycznych, to i tak, w razie koniecznej hospitalizacji „ląduje” w szpitalu czy klinice NFZ. Prywatnych szpitali jest jeszcze relatywnie niewiele, a te które istnieją nie są w stanie wykonywać wielu wysoce specjalistycznych i skomplikowanych zabiegów.

Poza tym nikogo nie byłoby na nie stać.

Wielu pomstuje na NFZ twierdząc, że woleliby się leczyć prywatnie, ale czy wszystkich ich stać jest np. na wydatek ok. 30 tys. zł w razie niewydolności oddechowej z urazem wielonarządowym będących tak częstymi skutkami wypadków komunikacyjnych? Takie tromtadractwo jest po prostu przerażające.

Czy ktokolwiek policzył , ile rzeczywiście kosztują usługi medyczne, z których korzysta na przestrzeni 1 roku tzw. przeciętnie zdrowa czteroosobowa rodzina? Gdyby wiedzieli, ile to kosztuje i musieli płacić z własnej kieszeni, zaczęliby jeździć 50 km na godzinę, zastanowiliby się dwa razy przed pójściem do lekarza i zaraz byliby zdrowsi, a o zdrowie dbaliby, jak o największy skarb.

Dlatego bez opracowania nowych zasad dostępności do usług służby zdrowia, nadal w zasadzie wszyscy będą mieli do niej dostęp, ale naprawdę leczonych i wyleczonych będzie niewielu.


Obecnie nie ma żadnych powodów, aby lekarz dążył do wyleczenia chorego. On go leczy, leczy i leczy, ale nikt nie sprawdza, czy wyleczył. Stosuje się bowiem leczenie objawowe, które rzadko pokrywa się z leczeniem przyczynowym. Niestety szukanie przyczyny choroby wymaga często wielu badań specjalistycznych, które jawią się jako zbyt drogie chociażby wobec braku na rynku lekarzy wielu specjalności w związku z czym dostęp do nich pozostaje ograniczony.

Aby można było kontraktować usługi tam, gdzie taniej, musi zostać określony jednolity minimalny standard tych usług

Oczywiście powiem rzecz niepopularną w wielu kręgach: niestety nie da się tego osiągnąć bez współudziału, na identycznych zasadach, prywatnej służby zdrowia.

Dlatego bez stworzenia przez władze możliwości i zachęt do ubezpieczania się w prywatnych kasach chorych lub innych ubezpieczalniach i bez wprowadzenia częściowej partycypacji pacjentów w kosztach leczenia, nic w polskiej służbie zdrowia się nie zmieni.

Wniosek drugi: Warunkiem poprawy jakości i ilości usług medycznych jest opracowanie systemu ochrony zdrowia, w którym dostęp do usług będzie jasno określony co do zasad i zakresu tak, aby można było mówić o systemie rzeczywiście powszechnym. System ten musi zapewniać wszystkim dostęp do podstawowych usług medycznych.

Jednak żaden rząd nie podejmie takiej decyzji bez społecznego przyzwolenia.


No i na koniec system rent.

Każdy musi się poczuwać do tego, aby wykupić sobie prywatne ubezpieczenie na życie (zabezpieczając najbliższych) oraz różne ubezpieczenia od innych ryzyk, na wypadek których chciałby się zabezpieczyć.

Zdaję sobie sprawę, że to również bardzo niepopularny postulat, jako że wiąże się z powszechnym obniżeniem wydatków na bieżącą konsumpcję.

Ale póki społeczeństwo tego nie zaakceptuje będziemy niestety mieli tysiące rodzin żyjących w ubóstwie, jakie dzisiaj znamy tylko z filmów o mieszkańcach Afryki czy Ameryki Południowej. Pamiętajmy, że nigdy nie będzie stać budżetu Państwa na wypłacanie rent w satysfakcjonującej wysokości.

Jeżeli decydujemy się na założenie rodziny musimy sobie jasno uświadomić czym skutkuje ciężka choroba jednego z małżonków, czym jego brak, a czym wypadek głównego żywiciela.

Musimy umieć położyć na szali wycieczkę „last minute” za bardzo atrakcyjną cenę i bezpieczeństwo rodziny.

Ocena na ile jesteś odpowiedzialny należy wyłącznie do Ciebie i tylko Ty sam musisz zmierzyć się z konsekwencjami swojej nieodpowiedzialności.

Wniosek trzeci: Nie ma rady; musisz zacząć myśleć wyprzedzająco.
Musisz też zacząć być odpowiedzialny.
Naucz się wreszcie, że w życiu nikt nigdy nic nie daje za darmo
.



PRO MEMORIA

Jeżeli zamierzasz nadal żyć z nastawieniem, że jakoś to będzie i że nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było, to znaczy że nurt zmian społecznych i gospodarczych jest silniejszy od Ciebie, i że wcześniej czy później utoniesz. Jednym słowem brak Ci instynktu samozachowawczego, od którego zależy przetrwanie.