Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Mędrcy świata...

2012-01-18 21:32:22

Podziel się ze znajomymi:

Święto Trzech Króli niejako zamyka radosny okres związany z Bożym Narodzeniem, co nie przeszkadza, że karnawał będzie jeszcze trwał długo.

Pisanie w tym okresie bardzo poważnego felietonu mija się z celem, bo kto chciałby czytać o wyższości Funduszy Kapitałowych nad Otwartymi Funduszami Inwestycyjnymi (lub odwrotnie – w zależności od autora), lub o liczbie wypadków komunikacyjnych, czy pożarów mieszkań, jakie wydarzyły się w okresie świąt.

Dzisiaj będzie więc troszkę lżej.

Nie ma dwóch osób myślących podobnie.

Jeden z naszych  znajomych zabezpieczył (mechanicznie) dom na wszystkie możliwe i znane sobie sposoby. Grube kraty wpuszczone głęboko w mur, drzwi pancerne, zamki atestowane najwyższej jakości, alarm.

Chodziło o naszego Klienta więc choć był bardzo pewien skuteczności tej metody udało się namówić go na ubezpieczenie domu, nie tylko od pożaru i innych zdarzeń losowych, ale także od kradzieży z włamaniem.

„Ucho od śledzia” jak mawiał  Kwinto z filmu „Va Bank”,  żeby ktoś się do mnie włamał!

Minęły dwa lata i nic... Któregoś jednak dnia złodzieje wyłamali kawałek muru przy pomocy podnośnika samochodowego zapartego o drzewo, weszli do domu, splądrowali go i wywieźli łupy.

Ostatecznie więcej kosztowała naprawa uszkodzonego muru (za co firma rzecz jasna zwróciła pieniądze) niż wyniosła wartość samych łupów, ale Klient zapomniał jakoś o „uchu od śledzia” i przy odnawianiu ubezpieczenia podniósł nawet wartość domu i wyposażenia.
Każdy agent ubezpieczeniowy ma w zanadrzu dziesiątki takich przykładów.

Często przypadki bywają tak nieprawdopodobne, że gdyby ktoś napisał na ich podstawie scenariusz filmowy nikt by tego filmu nie oglądał, ponieważ został by jednogłośnie uznany za historię wyssaną z palca czyli naciąganą i nie mającą nic wspólnego z rzeczywistością.

Słynne powiedzenie: „Jak chcesz rozśmieszyć Pana Boga powiedz Mu o swoich planach” sprawdza się jednak na co dzień. Dlatego przestało nas już śmieszyć, kiedy Klienci oświadczają nam z przekonaniem „Nie zamierzam umierać w najbliższym czasie. Po co mi polisa?” ,  „jak umrę to co mnie obchodzi co będzie z moją rodziną” (bardzo często), „mam lepsze zabezpieczenie niż polisa!” (jakie, tego się nigdy nie dowiemy), „nie potrzebuję żadnych testamentów! Jak umrę żona wszystko zabierze i podzieli się z dziećmi” itd. .., itp.

Mędrcy świata wypowiadają te zdania tonem pewnym, nie znoszącym sprzeciwu, tak że ja,  który pracuję w tej branży od 18 już lat i wiele w widziałem wręcz boję się cokolwiek powiedzieć i jakkolwiek zaoponować.

Miałem już do czynienia z przypadkami wypłaty świadczenia po opłaceniu przez Klienta drugiej składki,  pomagałem rodzicom ubiegać się o wypłatę świadczenia z tytułu poważnego zachorowania kilkuletnich dzieci, zgłaszałem śmierć klienta, który planował doubezpieczyć się za pół roku (ubezpieczył bowiem swoje życie na 20 000 PLN),  ratowałem finansowo wiele rodzin tylko dlatego, że mi zaufały i zrozumiały, że bezpieczeństwo w życiu każdego z nas jest fundamentem spokojnego i godnego życia.

Przerażenie mnie ogarnia, kiedy czytam najnowsze wyniki badań CBOS, nt. tego, jak Polacy myślą o przyszłości a dokładnie, jak oszczędzają na emeryturę (temat, który poruszam za każdym razem podczas rozmowy z Klientami) z których to badań wynika, że 59% respondentów deklaruje, iż  nie stać ich na odkładanie pieniędzy (tutaj sądzę, że częściowo jest to prawda, chociaż gdy się patrzy na liczbę wypalanych papierosów czy konsumpcję alkoholi...),  niestety 15%  respondentów uważa, że jeszcze mają czas na oszczędzanie!

Co ciekawe, tylko 8% Polaków uważa, że emerytura z I i II filara wystarczy im na  utrzymanie na emeryturze, podczas gdy aż 70 %  jest zdania, że świadczenie to prawdopodobnie nie będzie starczało na utrzymanie. Czyżby nie wierząc w ubezpieczenia i oszczędzanie wierzyli oni w cuda?

Tu zaczyna się absolutny brak wiedzy i ignorancja, chociaż  prasa, radio i telewizja trąbią na ten temat od wielu już lat.
6% respondentów nie wie dlaczego nie oszczędza (głęboka świadomość), podczas gdy 5% ma inne powody, których oczywiście za nic nie chce zdradzić.

Tymczasem niekiedy mignie mi gdzieś jakiś felieton o tym, jak to rośnie świadomość ubezpieczeniowa Polaków. Pracując w tej branży od wielu lat uważam, że na ten temat jest bardzo mało fachowych opracowań, które byłyby strawne dla przeciętnego obywatela.

Niestety liczne dyletanckie, acz nośne artykuły, które w latach 90-tych  pojawiły się w mediach i opisywały, jak to klienci są oszukiwani przez firmy ubezpieczeniowe (wpłacił na polisę 10 000 zł, a odzyskał po 8 latach 3 tysiące! – typowy tytuł), spowodowały, że do dzisiaj – nie rozumiejąc zupełnie lub może nie chcąc zrozumieć na czym polega ryzyko ubezpieczeniowe, ludzie są przekonani, że ubezpieczenia powinny być praktycznie darmowe, a zyski na funduszach gwarantowane.

Na przeciwległym biegunie znajduję  postawę jednej z Klientek (lat 33), która pomimo przyzwoitych zarobków,  w ogóle nie liczy na żadne świadczenie emerytalne za trzydzieści kilka lat, jakie zostały jej do wieku emerytalnego. Dlatego też od kilku już lat, w budżecie domowym przewiduje z mężem środki, a w planach działania – które zapewnią im utrzymanie na starość.

Edukacja, edukacja, edukacja...

Póki co mędrcy, którzy wszystko wiedzą najlepiej, w ubezpieczenia nie wierzą - BO NIE, nie oszczędzają – bo to się nie opłaca - a o wszystkich towarzystwach potrafią powiedzieć tylko jedno: złodzieje.

Za jakiś czas natomiast, kiedy zgodnie z cyklem giełdowym znowu pojawi się hossa, po pierwszym okresie gwałtownych wzrostów, ci sami mędrcy będą głosić ile to w ciągu roku można było zarobić, tylko że oni weszli w to za późno i złodziejom znowu udało się ich okraść.

Bo jak każdy - poza mędrcami - dobrze wie, każda hossa kończy się bessą.

W tym 2012 roku, strzeż mnie Panie Boże od tych mędrców i daj mi Klientów otwartych, w miarę możności miłych i  sympatycznych, a  obiecuję  że podzielę się z każdym swoją wiedzą i doświadczeniem.