Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Na sezon ogórkowy

2010-07-26 12:55:55

Podziel się ze znajomymi:

 

Kiedyś jadąc samotnie samochodem zacząłem się zastanawiać, czy ubezpieczenia na życie są opłacalne?

Można by to pytanie sformułować bardziej ogólnie: czy w ogóle ubezpieczenia są opłacalne?

Od 30 lat bez przerwy ubezpieczam samochód zarówno z tytułu OC, jak i AC i mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że do ubiegłego roku nijak mi się to nie opłacało. Nawet korzystając z systemu zniżek i promocji nie wychodziłem na swoje.

Od 20 lat mamy bardzo porządnie ubezpieczone mieszkanie. Wynik jak wyżej.

Mam też ubezpieczenie na życie już 18 lat. Płacę regularnie składki co miesiąc i co?

Nic.

Płaczę, płacę i ciągle żyję. Dzieci poszły w świat, obdarzyły mnie wnukami a ja, jakby nigdy nic tkwię na posterunku pracując, podlewając ogródek i rozkoszując się mieszkaniem na Kabatach.

Wszystkie pieniądze na ubezpieczenie wyrzucone w błoto. A dokładnie nabijam kieszenie firmom ubezpieczeniowym.

Tylko one są coraz bogatsze, agenci chodzą w garniturach i jeżdżą samochodami, że o prezesach tych firm nie wspomnę.

Mogłem za te pieniądze zwiedzić świat, delektować się kuchią w najlepszych restauracjach świata i pobumelować.

Ludzie! Nie wyrzucajcie pieniędzy w błoto!

A propos błota.

Zadzwonił do nas niedoszły klient, któremu kiedyś chciałem ubezpieczyć dom pod Warszawą, ale znalazł tańsze ubezpieczenie (o 200 zł rocznie) i nic dziwnego, że z niego skorzystał.

A zadzwonił dlatego, że podczas ostatniej powodzi (a tam nie było powodzi 50 lat!) woda zabrała mu dom. W całości.
Jego ubezpieczenie niestety nie obejmowało skutków powodzi ani deszczu nawalnego (było i jedno i drugie).

Zadzwonił tylko dlatego, że obsługuję polisy życiowe jego oraz żony i zmienili adres zamieszkania na … Białystok, ponieważ musieli wrócić do starego, drewnianego domu rodziców, gdzie wraz z dwójką małych dzieci zajmują jeden pokój. Bez żadnych szans na przyszłość.

Tak się zdarza czasami, chociaż trzeba przyznać, że bardzo rzadko.

A nowotwory złośliwe o których pisałem w poprzednim felietonie?

A co będzie, jeżeli w wyniku choroby czy wypadku pojawi się niezdolność do pracy? Jakie wówczas będą potrzebne środki?

Mieliśmy podczas naszej pracy kilkanaście przypadków wypłaty świadczenia z tytułu niezdolności do pracy. Należałoby zapytać co te osoby zrobiłyby, gdyby nie zawarły tej umowy wraz z ubezpieczeniem na życie.

Dzisiaj najniższa renta z tytułu całkowitej niezdolności do pracy to 706,29 zł miesięcznie, a przeciętna renta wynosi ok. 1 200 zł miesięcznie (oczywiście brutto).

W Polsce renty pobiera ponad 1,6 mln osób! I to już po zaostrzeniu kryteriów ich przyznawania.

W tym roku mieliśmy już dwie wypłaty z tytułu umowy głównej. Byłem jedyną osobą w tych rodzinach, która przynosiła pogrążonym w żałobie domownikom dobrą nowinę. To jest najcięższa część naszej pracy, ale dzięki wypłacie świadczeń z ubezpieczenia, które rozwiązują ludzkie problemy w tych trudnych momentach widzimy jasno, że nasza praca ma głęboki sens.

Wracając do samochodu: uważam, że jeżdżę w miarę bezpiecznie, na swoim koncie nie mam wielu punktów karnych. A jednak w ciągu jednego roku miałem aż trzy stłuczki: jedną we Francji (z winy lokalnego kierowcy, ale po czasie uznano moją winę – jedź 2 000 km i udowadniaj, jak było!) i dwie w Polsce – zwykłe gapiostwo. Czyli rachunek kosztów i strat się wyrównał, ponieważ firma ubezpieczeniowa pokryła mi 100% kosztów napraw.

Nasi przyjaciele nieomal w środku nocy przypominają nam o konieczności przedłużenia umowy ubezpieczenia ich domu. Przeżyli bowiem włamanie do swojego świetnie zabezpieczonego modrzewiowego domu (włamywacz wszedł po wyważeniu okna, podczas dwugodzinnej nieobecności domowników).

O wypłatach związanych z zalaniem czy przepięciami, gdy zniszczony został cały sprzęt elektroniczny nie wspominam.

No to już nie wiem, czy warto się ubezpieczać, czy nie?

Rozsądźcie Państwo sami!