Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?
Nie odkryję wielkiej tajemnicy, jeżeli powiem, że znajomość prawa spadkowego wśród obywateli naszego prawie 40-milionowego Państwa jest znikoma.
Rzeczywiście, po co zaśmiecać sobie pamięć jakimiś paragrafami, regułami, kwotami jeśli już nas na tym świecie nie będzie?
Dzisiaj klasyczna rozmowa z Klientem wygląda tak:
Doradca: Czy mają już Państwo spisane testamenty?
Pan Domu: Nie. A po co?
Doradca: Jeśli nie macie Państwo spisanych testamentów decydujecie się na dziedziczenie ustawowe. To może stać się czasem – a nawet często - przyczyną wielu trudnych do rozwiązania sytuacji rodzinnych i życiowych, zarzewiem konfliktów dla pozostających przy życiu członków rodziny.
Pan Domu: A co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci! Mnie już tu nie będzie. Ha ha ha!
Doradca: A jaką ma Pan pewność, że to Pan zejdzie pierwszy a nie np. Pana małżonka i nie zostawi Panu całego tego bigosu na głowie?
Pan Domu (już poważnie): Jaki bigos?
No i tu dopiero zaczyna się poważna rozmowa na temat bezpieczeństwa rodziny, łączenia rozwiązań prawnych z rozwiązaniami , jakie proponują firmy ubezpieczeniowe, z rolą testamentów w każdej rodzinie, z rolą doradcy finansowego itd. Itd.
Około 30% rodzin chce na te tematy rozmawiać i poszerzać swoją wiedzę w tym zakresie.
Z reguły już pierwsze 15 minut rozmowy decyduje o tym, czy nasi rozmówcy są zainteresowani zagrożeniami i rozwiązaniami proponowanymi przez doradcę czy nie.
Strefa komfortu psychicznego w jakiej żyją otaczający nas ludzie jest niewyobrażalnie rozległa, rzec można rozdmuchana.
Przekonanie zarówno zwykłego Kowalskiego z kredytem na mieszkanie lub bez, jak i biznesmena z majątkiem wartym kilkadziesiąt milionów złotych o tym, że śmierć w rodzinie - oczywiście nie jego, ale współmałżonka bądź wspólnika w spółce - spowoduje niewyobrażalny chaos organizacyjno – finansowy jest niezwykle trudne.
Lęk przed wszystkim, co nieznane, nowe wciąż jest wielki. Potrzeba wiedzy, rozszerzania swoich horyzontów pozostaje niezmiennie mała. Zupełnie jakby w dorosłym życiu nadal obowiązywało dziecinne powiedzenie, że ciekawość to pierwszy stopień do piekła i niegdysiejsze przeświadczenie, że niewiedza jest cnotą.
Wciąż jeszcze pozostajemy narodem ludzi bardzo zamkniętych w sobie, nieufnych i jak dzieci, stale udających kogoś kim nie jesteśmy.
Szanowni Państwo, mając za sobą doświadczenie kilku tysięcy spotkań ja naprawdę wiem kiedy klient konfabuluje.
Niestety, od kiedy pewna pani - zatrudniona w sektorze usług finansowych - oświadczyła mi autorytatywnie „przecież to nie jest możliwe, bo to nielogiczne!” podczas rozmowy na tematy finansowo-ubezpieczeniowe mimo, że swoje słowa poparłem odpowiednim przepisem Prawa Bankowego, a z kolei księgowa pracująca w banku zarzuciła wszystkim towarzystwom ubezpieczeniowym w Polsce, że podział składki w ubezpieczeniu na życie jest niezgodny z elementarnymi zasadami matematyki , zaczynam czasem wątpić w sens wykonywanej pracy.
Przez ostatnich 18 lat, a pewnie będzie to jeszcze trwać, główną rolą doradców finansowo – ubezpieczeniowych jest edukacja finansowa społeczeństwa. Edukacja bardzo niewdzięczna, jako że robiona na siłę, niejako „pod prąd” obiegowych opinii i poglądów.
W ostatniej Gazecie Finansowej Robert Kiyosaki, amerykański inwestor, biznesmenem i autor światowych bestsellerów powiedział:
Na całym świecie możemy obserwować przerażający brak edukacji finansowej. Obywatele krajów rozwiniętych nie mają jakiejś świetnej edukacji finansowej, mają po prostu więcej pieniędzy – i złego długu. Niestety nie mają wiedzy potrzebnej do tego, żeby dobrze te pieniądze wykorzystać. Unia Europejska niczym nie różni się od Japonii, Chin, Stanów Zjednoczonych czy reszty świata. To dlatego stoi przed takimi samymi problemami. Zwykły obywatel nie wie, jak stosować nowe zasady rządzące pieniędzmi, a ludzie najbogatsi to wykorzystują – zarówno w Unii Europejskiej, jak i na całym świecie.
Za 20-30 lat to, co mówimy będzie „oczywistą oczywistością” a póki co, Ci którzy trwają w tym zawodzie (większość niestety nie wytrzymuje i odchodzi) muszą zrozumieć, że nasza praca jest - mówiąc górnolotnie - misją na rzecz przyszłych pokoleń.
Kiedy w 1993 roku zostałem powołany na stanowisko pierwszego w Polsce Dyrektora Biura ds. Zapobiegania AIDS, wiedza Polaków o tej chorobie ograniczała się do jednego: NAS TO NIE DOTYCZY!
Dzisiaj mamy w Polsce kilkadziesiąt tysięcy osób zakażonych wirusem HIV (z czego ok. 20 000 nie ma pojęcia, że jest nosicielem wirusa). Tymczasem gdybym zadał pytanie o wiedzę na temat zdrowia w tym zakresie, w większości rodzin byłaby ona identyczna jak wcześniej: NAS TO NIE DOTYCZY!
W wielu rodzinach, kiedy tłumaczę dlaczego warto co jakiś czas porozmawiać na temat bezpieczeństwa finansowego swojego, rodziny czy firmy, słyszę zawsze ten sam argument: NAS TO NIE DOTYCZY!
Przypomina mi się wtedy pewna wywiadówka w liceum syna, na którą przyniosłem publikację dla rodziców nt. rozpoznawania czy młodzież sięga po narkotyki. Za przyzwoleniem wychowawcy, wszyscy rodzice otrzymali bezpłatny egzemplarz. Po zebraniu, nie kryjąc swego oburzenia większość rodziców rzuciła mi na stół swój egzemplarz z komentarzem: NAS TO NIE DOTYCZY, my jesteśmy porządną rodziną!
Jak się wkrótce okazało narkotyki stanowiły poważny problem w tej bardzo porządnej szkole.
Tak, jak przy okazji edukacji związanej z zakażeniem wirusem HIV zawsze słyszałem o porządnej rodzinie, tak i dzisiaj słyszę, że skoro ustanowiono dziedziczenie ustawowe i skoro przepisy opracowali prawnicy, to z pewnością jest to bardzo dobrym rozwiązaniem. W razie czego (czego???) wszyscy zrzekną się majątku na rzecz mamusi czy tatusia i wszystko będzie załatwione!
Jakbym czytał „Kubusia Fatalistę”
W efekcie, w tym najlepszym ze światów zamieszkałym przez najlepszych z ludzi, tysiące spraw spadkowych zalegają od lat w sądach, ponieważ rodziny albo nie mogą się między sobą dogadać, albo nie mają pieniędzy na podatek spadkowy.
Jeżeli Ministerstwo Edukacji Narodowej nie wprowadzi w najbliższym czasie do programu nauczania przedmiotu „Planowanie Finansowe” lub podobnego, niewyedukowane następne i kolejne pokolenia będą za każdym razem zaczynały budowanie swojego dobrobytu od zera: ślub, mieszkanie na kredyt, dzieci, pogoń za pieniędzmi, bida-emerytura, i … grób.
Czy po to polskie rodziny tyle wycierpiały?
Na koniec chciałbym dodać, że na stronach Głównego Urzędu Statystycznego można wyczytać, że ok. 30% Polaków i 10% Polek nie dożywa wieku emerytalnego; to akurat do nikogo nie przemawia.
Widać NAS TO NIE DOTYCZY!