Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Nic nie będzie tak jak wczoraj…

2010-04-20 18:58:46

Podziel się ze znajomymi:

 

W życiu mają miejsce wydarzenia przewidywalne (np. urodzenie się dziecka) lub nieprzewidywalne (np. wypadek drogowy).

Bywają sytuacje radosne (awans w pracy) lub bolesne (zdiagnozowanie ciężkiej choroby u nas samych lub u osoby bliskiej).

Nasz umysł jest tak dziwnie skonstruowany, że nie od razu reagujemy w sposób racjonalny na to, co nas spotkało. Mistrzyni w biegach narciarskich, Justyna Kowalczyk, powiedziała po wygranym biegu, że musi się przespać z tym sukcesem i dopiero następnego dnia powie co myśli o tym, co stało się jej udziałem.

Nie inaczej jest w przypadku spadających nagle na nas nieszczęść.

Wiadomość o śmierci osoby bliskiej dociera do naszej świadomości dopiero następnego dnia rano. W chwili gdy się budzimy analizujemy, czy to, co stało się poprzedniego dnia, wydarzyło się naprawdę, czy był to może tylko jakiś koszmarny sen? Wcześniej, pod wpływem szoku, nie potrafiliśmy tej wiadomości przyswoić ani właściwie ocenić. Dopiero w miarę upływu czasu i pod wpływem otaczających nas zdarzeń zaczynamy wierzyć, że to, co się stało jest prawdą.

I nagle zdajemy sobie sprawę, że… nic już nie będzie tak, jak wczoraj.

Wczoraj mieliśmy mamę i tatę; dzisiaj zostało tylko jedno.

Na jak długo?


Obejrzałem właśnie w telewizji program poświęcony tragicznej sytuacji finansowej, w jakiej wiele rodzin znalazło się po katastrofie samolotu prezydenckiego.

Konta bankowe zostały zablokowane (wraz ze śmiercią właściciela wygasają wszystkie pełnomocnictwa).


Zawsze zwracam uwagę swoich klientów na konieczność dokonania na kontach zapisów na wypadek śmierci lub ewentualnie informuję o innych możliwych rozwiązaniach. Wsparcie finansowe w wysokości 40 000 zł wyasygnowane dla rodzin ofiar przez rząd wystarczy - przeważnie - na pokrycie kosztów pogrzebu i wydatków towarzyszących.


Rodzina wielodzietna, to wielkie szczęście, ale też wielkie ryzyko, że jeżeli zabraknie żywiciela rodziny - przeważnie jest nim ojciec, to niepracująca żona nie będzie w stanie utrzymać swoich dzieci.


Nawet kobiecie wykształconej, która nie pracowała przez kilka lub kilkanaście ostatnich lat jest bardzo trudno wrócić na rynek pracy, a co dopiero w przypadku matek obarczonych czwórką czy szóstką dzieci, które dotąd mogły nie pracować zawodowo? Jeżeli w ogóle uda im się znaleźć zatrudnienie, z pewnością nie prędko to nastąpi. Dzieciom i niepracującej matce przysługują oczywiście renty rodzinne, ale formalności muszą trochę potrwać, a i renty nie są wysokie.

Dziś większość rodzin ma jakiś kredyt lub inne zobowiązanie finansowe do spłacania. Zdolność kredytowa osoby samotnie wychowującej dziecko, rzadko bywa oceniana jako wystarczająca przez banki, które zażądać mogą natychmiastowej ich spłaty.

Trudno nawet sobie wyobrazić moment przebudzenia i ogarnięcie złożoności zaistniałej sytuacji.

Wczoraj było kolorowo, wesoło, szczęśliwie.

Dziś smutek, brak ukochanej osoby, problemy egzystencjalne.


Pięknie powiedział w radiu ksiądz Artur Stopka:

Nawet największa tragedia nie zatrzymuje biegu czasu. Ziemia nie przestaje się obracać dookoła swojej osi ani krążyć wokół słońca. Ludzie przystają na dłuższą lub krótszą chwilę, ale nadal muszą jeść, spać, pracować, odpoczywać. Smucić się, ale też się cieszyć. Przeżywać żałobę, ale też z nadzieją patrzeć w przyszłość…

Zdałem sobie sprawę, że ilość łez jest ograniczona. A i ludzka wytrzymałość na silne emocje też ma swoje granice.
Nawet największa tragedia nie zatrzymuje biegu życia. Nawet po stracie najbliższej osoby nie można zamieszkać na cmentarzu. Trzeba po pogrzebie wrócić do domu, między żywych i razem z nimi żyć normalnie. Dokładnie tak. Normalnie. To nie znaczy żyć tak, jakby się nic nie stało. Przeżyty dramat, ból, cierpienie, trzeba włączyć w swoją codzienność. Potraktować jako naturalną część swojej egzystencji. Jako element drogi do zmartwychwstania.


Póki żyjemy możemy działać. Możemy zrobić to co możliwe, aby nasi najbliżsi pozostawieni kiedyś przez nas na ziemi, mogli mieć lżej. Możemy zająć się sprawami spadkowymi i to nie na łożu śmierci, ale już dzisiaj. Możemy uporządkować sprawy finansowe, w tym konta bankowe, możemy też, jeżeli taka jest nasza wola, zadbać o jakość życia najdroższych nam osób także, kiedy już będziemy po tamtej stronie.


Ale to wszystko możemy zrobić tylko dzisiaj.

Jutro…

Jutro już może nic nie być tak, jak dzisiaj.