Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?

Kolejna seria artykułów przewaliła się przez naszą prasę i przez Internet bazująca na giełdowej bessie i katastroficznych wizjach specjalistów od inwestowania i od gospodarki. Mamy nawet znajomych, którzy namiętnie gromadzą i czytają serwisy poświęcone nieuchronnemu końcowi świata.
Z racji naszej profesji i wykształcenia, jak również odpowiedzialności do jakiej się poczuwamy wobec naszych klientów chciałbym bez emocji podzielić się z Państwem przemyśleniami na temat sztuki inwestowania pieniędzy w fundusze.
Swoje rozważania opieram na RZECZYWISTYCH wynikach dwóch skrajnych ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych: gwarantowanym i akcyjnym obserwowanych przez cały okres istnienia funduszu akcyjnego tj od pierwszych jego notowań do kwietnia 2009.
Dwóch inwestorów w średnim wieku postanowiło odkładać pieniądze na emeryturę. Przeznaczyli na ten cel po 100 zł dziennie. Każdy z nich wpłacił więc przez niecałe 9 lat - 317 300 zł
Jan Agresywny – z uwagi na swój wysoki stopień odporności na ryzyko przyjął strategię polegającą na inwestowaniu wyłącznie w Fundusz Akcji (duże zyski, duże ryzyko).
Kuba Bezpieczny nie lubi ryzykować więc wybrał Fundusz Gwarantowany (cena jednostki uczestnictwa nigdy nie może spaść).
Wczoraj spotkałem się z oboma Panami na kawie.
Mamy głęboki kryzys. Bardzo głęboki. Może jeszcze trwać wiele miesięcy, rok, a może dłużej.
Kliknij w wykres, aby powiększyć
Jan ma na swoim koncie 44 488 jednostek, co na dzisiaj (w największym dołku) daje mu wartość polisy 351 299,90 zł. Kuba inwestując bardzo bezpiecznie zgromadził 44 350 jednostek co mu daje wartość polisy 400 479 zł.
Kuba jest więc górą. Ma więcej pieniędzy na koncie swojej polisy. No tak, ale obaj na emeryturę przejdą za ok. 10 lat i jeszcze przez parę lat będą oszczędzać.
Kuba może nadal liczyć na pewny, ale niewielki zysk. Wartość jego kapitału będzie stale powoli rosła.
A Jan? Jeżeli, w ciągu następnych 10 lat notowania na giełdzie papierów wartościowych powrócą do poziomu z 2007 roku, a jednostka udziału w Funduszu Akcyjnym osiągnie ponownie cenę z lipca 2007 r. , wtedy na rachunku Jana będzie ponad 880 000 złotych. Nawet gdyby obecna cena jednostki Funduszu Akcji odpowiadała tylko średniej jej wartości z całego dotychczasowego okresu inwestowania, to już dziś Jan miałby na koncie więcej pieniędzy niż Kuba.
Do czego zmierza to rozumowanie?
Otóż w dłuższym okresie czasu zarabia się wyłącznie na akcjach, a zatem na funduszach, które mają w swym portfelu duży udział akcji. Zysk na Funduszu Gwarantowanym pochodzi także z niewielkiej procentowo jego części inwestowanej w akcje.
Żeby jednak zarabiać, trzeba inwestować długoterminowo. Nie rok, trzy czy pięć. Należy założyć sobie okres inwestowania min. 15-20 letni. Tych pieniędzy należy pilnować, albo powierzyć ich pilnowanie wyspecjalizowanym instytucjom.
Jednym z lepszych i prostszych sposobów ochrony kapitału jakie znam jest założenie na portfelu inwestycyjnym tzw. parasola zysków. Oznacza to, że inwestujemy agresywnie tylko przez określony czas (zależy on wyłącznie od okresu, przez jaki chcemy oszczędzać nasze pieniądze). Później systematycznie przechodzimy z portfelem na fundusze bezpieczeniejsze aż do najbardziej bezpiecznych.
Przedstawiam poniżej symulację wykonaną przy następujących założeniach:
Anna Niezdecydowana – 50% pieniędzy inwestowała w Fundusz Akcji, a 50% w Fundusz Gwarantowany. Dzisiaj ma na koncie 375 898 zł.
Krystyna Ostrożna - od 2000 roku do 2002 roku 95% swoich pieniędzy inwestowała w Fundusz Akcji i 5% w Fundusz Gwarantowany. Potem do 2003 roku, 80% zostawiła w Funduszu Akcji, a 20% przeniosła do Funduszu Gwarantowanego*. W kolejnych latach podzieliła środki po równo( 50%/50%) miedzy Fundusz Akcji i Fundusz Gwarantowany. Od 2006 roku przeszła na portfel bezpieczny, 95% w Funduszu Gwarantowanym i 5% w Funduszu Akcji. Dzisiaj ma ponad 405 000 zł.
Leon Leniwy - do 2006 roku nie zmieniał funduszy tylko inwestował zgodnie z własną strategią czyli 95% środków w Funduszu Akacji i 5% w Funduszu Gwarantowanym. Dopiero w 2006 roku (przed hossą giełdową!) zmienił strategię na bezpieczną. Czyli można powiedzieć, że wykonał zły ruch. Dzisiaj na koncie j ma 393 784 zł.
Można samem pokusić się o stworzenie samemu takiego parasola zysków na własne potrzeby. Dobrze jest go skonsultować z kimś, kto ma wiedzę na temat inwestycji, ale potem należy przestrzegać z żelazną konsekwencją tej strategii. Nawet, gdy parę lat przed emeryturą giełda idzie ostro w górę należy przejść na fundusze bezpieczne, aby nie wpaść w potworną pułapkę, w jaką wpadły dzisiaj osoby odchodzące na emeryturę z II filara, gdzie potraciły po 30% swoich oszczędności.
Doradzamy naszym klientom wykupienie tej bardzo taniej usługi w ramach Ubezpieczenia Kapitałowego Kapitalna Przyszłość. Wówczas to firma pilnuje właściwej strategii inwestycyjnej, automatycznie zmniejszając, w miarę upływu czasu, odsetek akcji w naszym portfelu.
Jeśli Klient uzna, że sam robiłby to lepiej, w każdym momencie może z tej usługi zrezygnować, ale jeśli jednak uzna, że dalej warto z niej korzystać, może przystąpić do programu ponownie.
Na zakończenie chciałbym dodać, że sam jestem zaskoczony wynikiem niektórych swoich wyliczeń.
Wydawałoby się, że dzisiaj los ludzi inwestujących od 9 lat wyłącznie w akcje jest dość niepewny, a tymczasem okazało się, że ich przyszłość rysuje się bardzo optymistycznie (sam jestem w tej grupie).
A parasol zysków jest bardzo prostym narzędziem pozwalającym na zabezpieczenie się przed utratą kapitału na emeryturę w ostatnim okresie oszczędzania.
*Obecnie Regulamin Ubezpieczeniowych Funduszy Kapitałowych nie przewiduje powrotu do Funduszu Gwarantowanego. W przedstawionych przykładach było to konieczne dla przejrzystości obliczeń. W praktyce możliwe jest przeniesienie środków do któregoś z dostępnycjh funduszy bezpiecznych