Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Patchwork

2011-04-25 19:27:59

Podziel się ze znajomymi:

Patchwork zszywany jest z kawałków tkanin różnego pochodzenia i pozornie do siebie nie pasujących.

Szycie patchworków wynikało z potrzeb i możliwości osadników w Ameryce.

Dziś ekstrapolując znaczenie słowa – także z potrzeby - mówimy o rodzinie patchworkowej, kiedy składa się ona  z ojca, matki oraz dzieci, które są „moje, twoje i nasze”, czyli pochodzą z różnych związków.

W swoich felietonach poświęconych problemom sukcesji zwracam zawsze uwagę na komplikacje pojawiające się, kiedy uprawnione do objęcia spadku jest m.in. nieletnie dziecko.

Rozwiązania są w zasadzie proste: wystarczy, że rodzice spiszą dobrze przemyślane testamenty, w których każdy zapisze swój majątek w całości współmałżonkowi i tym samym wykluczy ryzyko ubezwłasnowolnienia na własnym majątku, co ma miejsce, kiedy nieletnie dziecko lub dzieci dziedziczą po rodzicu na równi z drugim rodzicem.

Jednak testament może być przede wszystkim rozwiązaniem w  przypadku  rodziny tradycyjnej, bez „szwów i wstawek”  - żeby pozostać przy języku robótek ręcznych.

O rodzinie patchworkowej mówimy nie tylko wtedy, kiedy  On i Ona żyją w nieusankcjonowanym związku i mają  dzieci zarówno wspólne jak i pochodzące z poza tego związku. Rodzina patchworkowa jest także wtedy, kiedy On i Ona pobierają się i mają dzieci z poprzednich związków.   

W przypadku  takich skomplikowanych powiązań rodzinnych problemy piętrzą się niezależnie od wieku dzieci i woli współmałżonków i/lub ich eks-.

Dziedziczenie ustawowe

Jeżeli dojdzie do ustawowego podziału majątku (np. domu, w którym zmarły mieszkał z rodziną) pomiędzy wszystkich spadkobierców, czyli np. żonę z dziećmi oraz  dzieci z innych związków, konflikt jest nieunikniony, jeżeli spadkodawca nie przewidział zawczasu kwot, które przeznaczone zostaną na wypłacenie zachowków osobom do nich uprawnionym (np. dzieciom z poprzedniego związku).

W razie braku środków na opłacenie zachowków, spadkobierców czeka rozwiązywanie sprawy na drodze sądowej.

Uregulowanie kwestii spadkowych jest w takich przypadkach szalenie trudne i należy się nad nim pochylić zawczasu, kiedy jest  jeszcze możliwe zapobieżenie sytuacjom nieodwracalnym  i brzemiennym w skutkach.

Weźmy np. małżeństwo „z odzysku”, w którym on i ona mają po jednym dziecku z poprzedniego związku oraz dziecko wspólne. W przypadku śmierci np. ojca, w świetle prawa dziedziczy po nim żona ze wspólnym dzieckiem oraz dziecko z poprzedniego związku. 

Relacje pomiędzy poszczególnymi „elementami” rodzinnego patchworku bywają bardzo różne, a rozpiętość ich intensywności często trudna do przecenienia.

Polisa jest źródłem pieniędzy - którymi za życia się nie dysponuje - uruchamianym z chwilą otwarcia spadku (czyli śmierci ubezpieczonego)  i tym samym stanowi doskonały instrumentem umożliwiający uregulowanie spraw sukcesji  m.in. w rodzinach o skomplikowanej strukturze i ograniczonych bieżących zasobach finansowych.

Z tego powodu deklaracje – o zgrozo jakże często przez nas słyszane -   o niechęci do bogacenia się na śmierci bliskiej osoby( „nie chcę zarabiać na śmierci męża”)  jako  przyczynie nie ubezpieczania się  tej osoby są jedynie przejawem niezrozumienia problemu lub mówiąc dosadniej – zwykłą głupotą i z żadnym wyższym i szlachetnym uczuciem nie mają nic wspólnego.

Dziwnie, jakoś mało kto ma podobne skrupuły w chwili zaciągania kredytów, które - jeżeli nie zostaną spłacone przed śmiercią kredytobiorcy – obciążą po jego śmierci -  te tak bardzo kochane osoby.

Zaiste wysoce pokrętna definicja miłości.

Po co polisa na życie.

Wykupiona  z chwilą zawarcia nowego związku polisa na życie jest bowiem korzystnym sposobem na zabezpieczenie interesów dziecka z poprzedniego związku bez uszczerbku dla nowej rodziny i bez jednoczesnego wikłania nowej partnerki/rodziny w niechciane lub nieprzyjemne kontakty z eks-małżonką.

Przydatność ubezpieczenia, jako źródła pieniędzy  niezbędnych do wywiązania się przez  spadkodawcę z zobowiązań wobec osób dziedziczących po nim, starałem się pokazać „uśmiercając” w swoim przykładzie  ojca patchworkowej rodziny. Analogiczne rozwiązania znajdą zastosowanie w przypadku, kiedy to kobieta ma dziecko z wcześniejszego związku.

Osobisty majątek każdego z partnerów wniesiony do związku dodatkowo komplikuje i tak skomplikowane uklady.

Dzięki obowiązującym przepisom polisa jest  także jedynym sposobem przekazania majątku osobie nie spokrewnionej - bez konieczności obciążenia jej podatkiem spadkowym. Takimi osobami są dla siebie m.in. osoby pozostające w związkach nieformalnych.

W tych dniach spotkałem się z panią, która przez wiele lat samotnie wychowywała dziecko, dziś już dorosłe.

Od pewnego czasu klientka pozostaje w nowym związku. Radosna i podekscytowana, tryskająca nową energią przyszła na spotkanie ze swoim partnerem, co niewątpliwie jest taktycznym i strategicznym błędem. Sytuacja nie sprzyjała więc otwartej rozmowie, bowiem nie były mi znane ani prawdziwe intencje tego Pana, ani jego nastawienie do córki klientki.

Klientka  oświadczyła mi, że prawdopodobnie zlikwiduje swoją polisę na życie (opłaca ją od 14 lat), ponieważ jest to według jej słów, najdogodniejszy moment, bo obecnie wartość polisy jest równa sumie opłaconych składek (??? Bardzo dziwne myślenie!)

Poza tym ma teraz zamiar  „pożyć”, co wiąże się  z nowymi wydatkami i te pieniądze będą jej bardzo potrzebne.

Obecność partnera uniemożliwiała mi mówienie wprost o zagrożeniach, a euforyczny nastrój skutecznie utrudniał klientce właściwe odczytanie treści moich słów. Starałem się delikatnie zwrócić jej uwagę na  córkę, że dobrze byłoby,  żeby w razie jej śmierci (52 lata) spadkobiercy mogli dysponować jakimiś środkami, które pozwoliłyby uregulować wszystkie sprawy.

Niestety szczęście uśpiło czujność: usłyszałem tylko, że  nie obchodzą ją spadkobiercy.

Jeżeli klientka rzeczywiście rozwiąże umowę ubezpieczenia, pozbędzie się jedynej deski ratunku, niczym żeglarz, który upojony żywiołem wyrzuciłby  w otmęt  kamizelkę ratunkową. Jak zdołałem się bowiem zorientować obecnie  wszystkie środki zasilają wspólną, niesformalizowaną kasę.

Często spotykam się z sytuacjami, gdy ludzie pod wpływem euforii a nie rozumu podejmują najdziwniejsze decyzje finansowe, nie radząc się w tej materii fachowców.

Ale czemu tu się dziwić, jak na jednym ze szkoleń, jakie prowadziłem na moich oczach dziewczyny częstowały się środkiem przeciwbólowym, jak pastylkami  miętowymi czy gumą do żucia.

Identycznie postępują ludzie, którzy kupują lub wyzbywają się produktów finansowych ulegając modzie, owczemu pędowi, manipulacjom seksownych agentów płci obojga, czy wreszcie reklamie w mediach.

A patchworki zawsze były, są, a teraz na dodatek  stały się bardzo trendy.

Tłumaczka z którą rozmawiałem podczas jednej z konferencji powiedziała, że na stałe mieszka w  Szwecji, ma 2 dzieci z byłym mężem i jedno własne bez męża, jej były mąż ma obecnie nową kobietę, z którą ma dziecko, mieszkają dwie przecznice od siebie, aby łatwo było obsługiwać dzieci, które raz mieszkają u niej, a raz u niego. Obecnie zamierza właśnie wyjść za mąż za kolejnego mężczyznę, który - na zmianę z byłą żoną - wychowuje 3 dzieci.

Zacząłem sobie tę rodzinną gmatwaninę rozrysowywać na kartce papieru. Kto, po kim, kiedy dziedziczy, ale na szczęście żona kazała mi sprzątać przed świętami i  musiałem wszystko odłożyć na później.

Kawałki do patchworku mam, ale jak to wszystko pozeszywać?