Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.


Polisy na życie można podzielić na terminowe i bezterminowe.



Te pierwsze są znacznie tańsze, ponieważ obliczenie prawdopodobieństwa zgonu człowieka w określonym czasie, które szacuje się na podstawie tablic demograficznych GUS, jest dziecinnie proste. Stąd też łatwe jest wyliczenie wysokości świadczenia, które będzie wypłacone z chwilą śmierci właściciela polisy.

Polisy bezterminowe, a takim poświęcony jest ten felieton, mają tę cechę, że albo żyją wraz z właścicielem polisy do końca jego życia, i takie jest ich główne przeznaczenie, albo właściciel przerywa w dowolnym momencie umowę z towarzystwem ubezpieczeniowym odbierając w formie tzw. wartości polisy część swoich składek pomniejszoną o koszty związane z ubezpieczeniem. W zależności od konstrukcji produktu (wysokości sumy ubezpieczenia) oraz funduszu jaki sobie klient wybrał, a także „wieku” polisy kwota ta może być znacznie mniejsza od sumy wpłaconych składek lub też od niej wyższa.

Można znaleźć niezliczoną liczbę publikacji poświęconych zastosowaniu polis życiowych.

Nie znalazłem jednak żadnej, w której autor proponowałby ten instrument finansowy do przekazywania majątku swoim bliskim (niekoniecznie rodzinie).

Załóżmy, że Wacek nie ma rodziny w sensie potocznym (żona, dzieci), ale ma konkubinę, z którą ma dwoje nieletnich dzieci, a oprócz tego siostrę, samotną chorą rencistkę.

Sporządzając testament (bardzo ważna czynność w życiu każdego człowieka) robi zapisy, z których ma wynikać co i ile komu ma zamiar przeznaczyć.

Po śmierci testatora, wykonując jego wolę sąd dzieli jednak pozostawiony przez niego majątek zupełnie inaczej, ponieważ musi uwzględnić obowiązujące przepisy prawa spadkowego.

Co z tego, że Wacek zapisał, w dobrej z resztą wierze, 3/4 majątku konkubinie (matce dzieci) a ¼ swojej kochanej, chorej siostrze, skoro zgodnie z ustawą to jego dzieci mają prawo do całości pozostawionego majątku.

Zgodnie z wolą wyrażoną w testamencie Wacka całość majątku miały odziedziczyć konkubina i siostra. Jedna z nich (konkubina) jest osobą obcą w myśl przepisów spadkowych, natomiast siostra dziedziczyłaby na mocy ustawy, gdyby Wacek nie miał zstępnych, czyli dzieci. Wacek nie wskazał w testamencie, dlaczego odsunął dzieci od dziedziczenia (obowiązek wskazania ważnego powodu wydziedziczenia), dlatego dzieci, które są jedynymi jego zstępnymi i które zostały pozbawione schedy przez testament ojca, mają prawo do zachowku. Dostaną więc nie cały majątek, który należy im się na mocy ustawy, ale jego 2/3 z tytułu zachowku. Natomiast konkubina i siostra otrzymają zapisaną im w testamencie część, ale tylko z tego co pozostanie.

Jeżeli Wacka majątkiem było np. mieszkanie, wszyscy spadkobiercy stają się jego właścicielami w częściach ułamkowych i to wcale nie w takich proporcjach, w jakich życzyłby sobie tego testator.

Żaden z właścicieli nie może rozporządzać mieszkaniem bez zgody pozostałych. Nie może nawet zrobić remontu, czy go wynająć.

Części dzieci, matka (konkubina) nie może zbyć aż do ich pełnoletności, ponieważ to sąd czuwa nad majątkiem nieletnich.
Wacek mógłby jednak bardzo łatwo zapobiec tym wszystkim komplikacjom poprzez wykupienie polisy ochronnej (wysoka suma ubezpieczenia, niska składka). Mieszkanie powinien był zapisać jednemu dziecku, a drugie uposażyć z polisy na kwotę równą wartości mieszkania. Jeżeli Wacek chciałby, żeby jeszcze konkubina i siostra coś dostały, suma ubezpieczenia powinna być odpowiednio wyższa. Oszczędziłby wtedy swoim bliskim niekończących się kłopotów z ułamkowym udziałem w własności mieszkania. Zabezpieczyłby interes dzieci ( jedno miałoby mieszkanie a drugie pieniądze na jego zakup) bez uszczerbku dla pozostałych osób.

Sprawa jest znacznie prostsza, jeżeli do dziedziczenia są pieniądze.

Wystarczy wtedy pieniądze przeznaczone do dziedziczenia wpłacić na polisę kapitałową, wyznaczyć osoby uposażone, a po śmierci właściciela polisy środki na niej zgromadzone trafią bez podatku spadkowego na konta osób wskazanych jako uposażone dokładnie w takiej proporcji, jaką właściciel polisy założył. Należy przy tym zaznaczyć, że nie obowiązują wtedy żadne przepisy związane ze spadkobraniem. Środki z polisy mogą być rozdysponowane całkowicie dowolnie przez właściciela polisy.

Drugim sposobem przekazania majątku spadkobiercom zgodnie z wolą spadkodawcy niezależnie od testamentu i prawa spadkowego jest wykupienie, najlepiej w młodym wieku, polisy na życie z funduszem kapitałowym.

Dlaczego koniecznie z funduszem?

Przecież setki razy autorzy różnych publikacji udowadniali, że jest to wielkie oszustwo, że ubezpieczenia należy oddzielać od inwestycji, że kupuje się kota w worku itp. Itd.

No to trochę liczb dla tych „fachowców” i dla Państwa.

Ubezpieczając 18-latka za składkę miesięczną 100 zł na sumę 340 000 zł, przy założeniu średniego zysku na funduszu kapitałowym 5% oraz indeksacji składki i sumy ubezpieczenia (zabezpieczenie polisy przed inflacją) na poziomie 3% okaże się, że mniej więcej po 25 latach trwania ubezpieczenia składka nie starcza na pokrycie kosztów ubezpieczenia. Koszty ryzyka zaczynają bowiem rosnąć wykładniczo.

Od tego momentu aby utrzymać polisę towarzystwo niejako „dofinansowuje” składkę z wartości polisy.

Jeśli klient wraz z agentem nie podejmą żadnych działań (poprzez np. obniżenie bądź nieindeksowanie sumy ubezpieczenia) po 40 latach polisa po prostu przestanie istnieć, ponieważ wartość polisy spadnie do zera, a składka będzie zbyt niska na pokrycie kosztów.

Ile w takim razie to ubezpieczenie, którego realną wysokość klient chciał zachować przez całe życie indeksując składkę i sumę ubezpieczenia, kosztuje w 40 roku trwania polisy?

Wpłacając wówczas miesięczną składkę ok. 320 zł/m-c klient ubezpieczony jest na ok. 1 mln zł, podczas gdy koszt tego ubezpieczenia wynosi 976 zł miesięcznie!

Jeśli na polisie nie ma zgromadzonego funduszu, nie ma wtedy skąd brać pieniędzy na pokrycie kosztów ryzyka i kosztów obsługi polisy.

Każdy klient jest przez nas informowany, że niejako obowiązkiem każdej odpowiedzialnej osoby jest posiadanie takiej dożywotniej polisy.

Prawie każdy zostawia kogoś, za kogo był lub jest i czuje się odpowiedzialny. Każda śmierć jest tragedią, źródłem wielkiego stresu i smutku, dla tych którzy pozostają. Każdy, kto kocha swych bliskich i kto rzeczywiście się troszczy, jak sobie poradzą bez niego, powinien mieć ubezpieczenie na życie z funduszem kapitałowym.

W życiu niesłychanie rzadko spotyka się ludzi całkowicie samotnych, takich, od których rzeczywiście nie zależy los żadnej innej istoty.

Jeżeli należysz do tej większości moralnie zobowiązanej do zapewnienia swoim bliskim środków do godnego życia, jeśli chcesz pomóc swoim dzieciom w budowaniu ich przyszłości (biznesu), środki z polisy z pewnością pomogą im na rozwój firmy, zakup lepszego mieszkania, czy dostatniejsze życie, i niejako jeszcze po śmierci będziesz nadal uczestniczyć w ich życiu.

Chyba, że nikogo nie kochasz i los najbliższych jest Ci obojętny.

Wtedy, niezależnie od wielkości posiadanych dóbr, jesteś bardzo biednym, godnym współczucia człowiekiem, ponieważ każdy żyje naprawdę tak długo, jak długo trwa pamięć o nim.



A teraz przewrotne pytanie z jakim często spotykamy się w pracy. Czy polisy na życie są opłacalne?
Ano policzmy.
 

Ubezpieczamy 20-latka ze składką 1500 zł rocznie na sumę ubezpieczenia 150 000 zł. Załóżmy średni nominalny zysk na polisie 5%.
 

Mężczyzna średnio żyje w Polsce ok. 71 lat, a więc nie indeksując dla czytelności obliczeń składki ani sumy ubezpieczenia wpłaci na polisę przez okres aktywności zawodowej czyli do 65 roku życia w sumie 67 500 zł.
 

Jego życie ubezpieczone jest cały czas na 150 000 zł, a więc towarzystwo pobiera opłaty za ubezpieczenie.
 

Do tego w 65 roku życia, jeśli zechce zlikwidować polisę,  wypłacona mu zostanie kwota ok 167 000 zł minus podatek belki  czyli ok. 150 000 zł.
 

Przypominam, że w Polsce średnio 34% społeczeństwa nie dożywa jednak wieku emerytalnego!

Gdyby jednak dożył do średniej krajowej (tak zwany statystyczny Polak) wpłaciłby 76 500 zł, gdyby umarł w tym czasie  towarzystwo wypłaciłoby rodzinie 150 000 zł.
 

To jest interes czy nie?
 

Każdy musi sam sobie odpowiedzieć na tak postawione pytanie.


Matematycznie ubezpieczenie jest opłacalne w obie strony.


I jeżeli się dożyje i jeżeli się nie dożyje.