Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Felietony i artykuły » Szlachetne zdrowie, nikt się nie dowie…

2010-05-30 10:03:56

Podziel się ze znajomymi:

 

Mamy w sobie coś takiego, że nie lubimy patrzeć na nieszczęścia i cierpienia bliźnich.

Kiedy ktoś zapada na poważną chorobę, wkrótce krąg jego znajomych przerzedza się.

Jeżeli ten sam ktoś ulegnie poważnemu wypadkowi, a ta wiadomość obiegnie już środowisko, w którym się obraca, na kilka pierwszych dni stanie się on obiektem natrętnego wręcz zainteresowania.

Wkrótce jednak, kiedy zmęczony i przybity długotrwałym unieruchomieniem będzie potrzebował jakiejś odmiany i wsparcia, liczyć już będzie mógł tylko na pomoc i obecność najbliższych a odwiedzą go z rzadka wyłącznie prawdziwi, bezinteresowni i sprawdzeni przyjaciele…

Tak, to już jest.

Wielokrotnie pisałem o tym, z czym wielu z Państwa polemizowało i to bardzo mocno, że życie ludzkie, a nawet zdrowie można przeliczyć na pieniądze.

Mówiąc o życiu i zdrowiu mam zawsze na myśli zdolność każdego człowieka do zarobkowania.
 
Dlatego szacując potrzebną wysokość sumy ubezpieczenia na życie brać należy pod uwagę to, ile pieniędzy ubezpieczająca się osoba może wnieść, w określonej jednostce czasu, do rodziny czy firmy.

Popatrzmy przez chwilę na siebie jak na roboty z wmontowaną maszynką do zarabiania pieniędzy.

Każdy ma swoją replikę w postaci robota. Urządzenie to działa przez ściśle określony czas – identyczny z czasem aktywności zawodowej osoby, którą robot wyręcza.

Każdy robot przestaje działać w dniu przejścia na emeryturę jego pierwowzoru. Jedna maszynka robi więcej pieniędzy, inna mniej.

Jedna ma przestoje i ciągle wymaga napraw, inna działa bez zarzutu. Niestety wskutek różnych awarii w Polsce ok. 1/3 robotów idzie na złom przed wiekiem emerytalnym.

Kiedy ludzie łączą się w pary każdy może mieć swoją maszynkę, bądź zasilać budżet domowy z maszynki tylko jednego z nich.

Bywa też, że w fabryce wybucha pożar i robot - a wraz z nim maszynka do robienia pieniędzy - ulegają poważnej awarii lub nawet spaleniu.

Wówczas albo pieniędzy w budżecie rodziny jest znacznie mniej niż przed awarią, ale zdarza się też tak, że nie ma ich wcale, jeżeli uszkodzona została jedyna działająca dotąd w rodzinie maszynka.

Wyobraźmy sobie teraz, że – powiedzmy - przez niedopatrzenie jednego z małżonków, w domu pojawia się człowiek z czarną teczką: AGENT UBEZPIECZENIOWY!

Zwykło się mówić, że nie ma nic gorszego od wizyty agenta.

Co należałoby ubezpieczyć?

Kupę złomu stojącą przed domem – zwaną autem - i stanowiącą dumę każdego, czy może piękne akwarium ze złotymi rybkami albo księgozbiór poświęcony historii Starożytnej Grecji?

Oczywiście, że nie! Nic z tego!

Ubezpieczyć trzeba pilnie maszynkę, która codziennie produkuje banknoty, dzięki którym możemy godnie żyć, kupić sobie nowe akwarium czy książki, a nawet pozwalać sobie na różne przyjemności.

Lepszą maszynkę ubezpieczymy na wyższą sumę, gorszą na niższą. Ubezpieczymy ją też od kosztów napraw, wymiany części, korozji, a nawet od całkowitego zniszczenia.

W tym ostatnim przypadku należy zadbać też o to, aby mieć też pieniądze na kilka lat naprzód, niezależnie od tego czy znajdzie się znowu ktoś, kto zechce z nami spędzić resztę życia i czy będzie wyposażony w dobry model maszynki, czy też w gorszy, mniej wydajny.

Jak wszyscy się domyślili ta maszynka do robienia pieniędzy, to właśnie nasza zdolność do zarobkowania, czyli to, co mamy najcenniejszego do ubezpieczenia!

Wszelkie awarie to choroby i wypadki, niezależne od naszej woli, planów i przekonań.

Na wypadek takich zdarzeń też można dodatkowo się ubezpieczyć.



Nie ma co się łudzić: budżet żadnego państwa na świecie

nie udźwignie kosztów zaopatrzenia emerytalnego

i leczenia swoich obywateli na poziomie

wyższym od niezbędnego minimum!



O świadczenia na poziomie, który zadowoli wszystkich i wystarczy na wszystko każdy musi zadbać sam.

Pierwsze pytanie to, czy jest to możliwe, a drugie, kogo będzie na to stać.

Póki człowiek jest zdrowy, jest to możliwe, a im jest młodszy, mniej go to kosztuje.

Niekiedy składki miesięczne za ryzyko poważnego zachorowania niewiele przewyższają koszt jednej paczki papierosów, a w razie potrzeby uprawniają do świadczenia w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych.

W przeciwnym razie, bez dodatkowego ubezpieczenia prawie każde leczenie okupione jest znacznym obniżeniem poziomu życia, a często niemożliwe do przeprowadzenia.

Ubezpieczenie leczenia szpitalnego, to koszt rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie uprawniający – w zależności od wybranego poziomu ochrony - do świadczenia pozwalającego na pokrycie określonej procedury medycznej obojętnie gdzie będzie ona przeprowadzona.

Z kolei miesięczny koszt wykupienia Pakietu Medycznego w jego najdroższym wariancie indywidualnym dającym m.in. dostęp do lekarzy ponad 25 specjalności jest niższy od kosztu jednej wizyty w gabinecie lekarza rzadkiej specjalności lub z tytułem profesora.

W życiu zawsze obowiązuje zasada coś – za coś.

Niestety, często jest tak, że na jedną awarię idą pieniądze odkładane na tzw. jesień życia.

Tak się dzieje, ponieważ - jeżeli już w ogóle oszczędzamy - robimy to „en bloc”, nie dzieląc oszczędności pomiędzy różne cele.

Zapominamy też, że oszczędzać trzeba od pierwszej zarobionej złotówki. Odkładać należy przez całe życie, a nie dopiero po czterdziestce, kiedy jest już zdecydowanie za mało czasu na zgromadzenie niezbędnych środków.

W razie nagłej potrzeby zwykliśmy sięgać do oszczędności przeznaczonych w zasadzie na „czarną godzinę” czyli na wszystko i nic.

Dlaczego jesteśmy tak niechętnie nastawieni do ubezpieczeń w ogóle, a do ubezpieczeń na wypadek zachorowania, kosztów leczenia i kosztów leczenia w podróży w szczególności ?

Bo jesteśmy przesądni i zabobonni!

Boimy się ubezpieczeń jak zastrzyków i borowania w zębie.

Każdy liczy, że choroby go ominą, bo babcia była zdrowa a dziadek palił przez całe życie i żył 96 lat. Mama też była zdrowa i siostra mamy, to czemu ja miałabym zachorować na raka piersi, tak, jak każdego roku 10 000 kobiet w Polsce?

Białaczka? Ja? Nawet nie wiem na czym polega ta choroba! Czerniak? Propaganda!

Brrrr!

Zmieńmy może temat.

Od takich felietonów chroń nas Panie Boże!

W rozmaitych czasopismach tyle pięknych reklam szamponów, balsamów i kremów do pielęgnacji nieskazitelnie opalonych ciał.

Wszyscy je kupują!

Że nie koniecznie skuteczne? Nie ważne!

Że drogie? Trudno. Coś za coś!

To jest przecież prawdziwy świat ludzi sukcesu!