Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA: Puławska 233,
02 - 715 Warszawa
Czy masz spisany testament?
Dwa tygodnie temu ukazał się na portalu http://www.ubezpieczenie.com.pl/ redakcyjny felieton autorstwa Pani Małgorzaty Pawlaczek pod tytułem: Warto przystąpić do ubezpieczenia grupowego?
Chciałbym uzupełnić zawarte w tym felietonie informacje, jednak nie w zakresie tzw. wiedzy twardej czyli faktów, jako ze z faktami trudno polemizować, ale w zakresie wiedzy tzw. miękkiej, jako doradca od wielu lat zajmujący się problematyką ubezpieczeń życiowych i mający także duże doświadczenie w sprzedaży ubezpieczeń grupowych.
Największą zaletą tego rodzaju ubezpieczeń jest to, że w ogóle istnieją. Okazuje się bowiem, że z punktu widzenia prawa mogłoby ich w ogóle nie być.
Drugą ich zaletą jest to, że obejmują dużą grupę lub nawet wszystkich pracowników zakładu pracy, ale też mogą objąć członków stowarzyszenia, klientów sklepu Modne Ciuchy czy użytkowników portalu Mała Klasa.
Na wstępie zawsze należy przede wszystkim jasno określić kryteria przystąpienia do ubezpieczenia. Nic więcej.
Trzecią zaletą wymienioną w artykule jest to, że mogą być znakomitym uzupełnieniem ubezpieczeń indywidualnych. Tak, tak! Tylko uzupełnieniem, ale nie zastępować ich. Dlaczego? O tym na końcu felietonu.
Czwartą zaletą jest możliwość ubezpieczenia się osób chorych, które nigdy nie otrzymałyby indywidualnej polisy życiowej, a które przystępując do „grupówki” dającej możliwość indywidualnej kontynuacji w razie zmiany miejsca pracy lub przejścia na emeryturę zyskują możliwość zamiany tego ubezpieczenia na dożywotnią polisę indywidualną. To bardzo ważna cecha o której mało kto wie, pomimo że indywidualne kontynuacje ubezpieczenia oferowane poszczególnym pracownikom odchodzącym od programu grupowego całkowicie różnią się od warunków dotychczasowego ubezpieczenia w zakładzie pracy. Jest to jak najbardziej prawidłowe.
Aby wyliczyć składkę w ubezpieczeniu grupowym każdemu towarzystwu potrzebne są trzy informacje: zawód każdego uczestnika ubezpieczenia (możliwie jak najdokładniej opisany, aby móc wycenić ryzyko), płeć (kobiety żyją dłużej, a więc i składka pobierana za nie będzie niższa, ale nie dla wszystkich opcji – o tym poniżej) i dokładna data urodzenia, ponieważ czym człowiek starszy, tym prawdopodobieństwo śmierci - ryzyko dla towarzystwa ubezpieczeniowego - jest niestety większe.
Jeżeli np. w grupie dominują kobiety w wieku 22 – 35 lat i grupa ta chce mieć w ubezpieczeniu opcję „Urodzenie dziecka” (tzn. ubezpieczają się one od ryzyka urodzenia dziecka – kuriozum na skalę światową!), to z pewnością duża część składki będzie przeznaczona na tę właśnie opcję, jako że wypłaty z tego tytułu będą częste. Jeżeli natomiast średnia wieku kobiet będzie powyżej 50-tki i ta grupa również będzie chciała mieć tę opcję - koszty jej będą oczywiście znacznie niższe.
Podobnie rzecz się ma z opcją „Śmierć rodziców/teściów”.
Przy młodej grupie prawdopodobieństwo śmierci rodziców jest niewielkie, ale gdy średni wiek grupy jest wysoki, to i koszty związane z tą opcją znacząco rosną.
Rozpisuję się na ten temat dość szczegółowo, ponieważ większość ubezpieczeń grupowych obciążona jest - w moim przekonaniu niepotrzebnie - tymi opcjami, które „pożerają” większą część składki (o czym uczestnicy ubezpieczenia oczywiście nie mają zielonego pojęcia).
W moim przekonaniu ze wszech miar korzystniej jest skupić się na zagrożeniach, które rzeczywiście mogą być źródłem tragedii finansowej w rodzinie, czyli na sumie ubezpieczenia, opcjach chorobowych (ileż dzisiaj ludzi umiera w Polsce z powodu braku pieniędzy na leczenie i na leki!), wypadkowych (wysokie NNW, wysokie koszty rehabilitacji, system świadczeń progresywny, a nie proporcjonalny) czy świadczeniach związanych z chorobami i leczeniem szpitalnym (wypłata za jednostkę chorobową, a nie za dzień pobytu w szpitalu. Dzisiaj szczegółowe procedury określają maksymalny czas hospitalizacji, w związku z czym pacjenci są bardzo szybko wypisywani do domu (ze względu na koszty i nie tylko).
Na tym portalu ukazał się kiedyś mój felieton pt.: Ubezpieczenia grupowe. Prawda, też prawda i g... prawda. Przedstawiłem już wówczas wiele swoich poglądów na ten temat.
Prezentuję stanowisko, że w „grupówce” ważna jest wysokość wypłat zasadniczych (śmierć, śmierć w wypadku, śmierć w wypadku komunikacyjnym), opcje chorobowe i wypadkowe, przy możliwie małej liczbie wyłączeń czyli sytuacji, kiedy zgodnie z OWU firma ma prawo nie wypłacić świadczenia (zawsze należy o to pytać przy analizie zgłoszonych propozycji ubezpieczenia grupowego).
Piszę o tym, ponieważ wielokrotnie byłem świadkiem wypłaty świadczeń z tytułu polis grupowych, gdzie opcje rodzinne były przyczyną niższej sumy ubezpieczenia - i to znacznie - niż byłoby to możliwe bez opcji rodzinnych.
W konsekwencji pozostały przy życiu rodzic obarczony małymi dziećmi dostawał w ramach świadczenia zaledwie kilkanaście tysięcy złotych chociaż mogłoby to być blisko 100 000 zł, gdyby nie wybór wariantu ubezpieczenia z opcjami rodzinnymi.
Dlatego zawsze pytam grupy, czy dla uczestników ważniejsza jest wypłata 1 800 zł za śmierć rodzica/teścia czy 50 000 zł w razie wystąpienia poważnego zachorowania i konieczności błyskawicznej operacji, na którą w kolejce czeka się pół roku?
Czy ważniejsze jest 300 000 zł w razie gdyby ojciec nie wrócił z pracy, bo zginął przechodząc przez ulicę, czy 1500 zł za urodzenie dziecka?
To zawsze uczestnicy ubezpieczenia sami decydują, jaki wariant ubezpieczenia chcą wybrać.
Często w dużych zakładach bywa tak, że nie udaje się osiągnąć consensusu i wtedy dzieli się uczestników na kilka grup, dla których przygotowuje się osobne oferty (kwotacje).
Wówczas młode kobiety z reguły wybierają ubezpieczenie z opcją Urodzenie dziecka (niektóre firmy oferują też Śmierć Noworodka, jakby od tej tragedii zależała sytuacja finansowa rodziny! Ale marketingowo świetnie brzmi!), a osoby którym bardziej zależy na zabezpieczeniu rodzin niż na zasiłkach, wybierają wysokie sumy ubezpieczenia.
Prześcigając się w konkursach ofert firmy ubezpieczeniowe potrafią likwidować wszelkie karencje, w efekcie czego zdarzyło mi się kiedyś robić prezentację produktu na sali, gdzie trzy pierwsze rzędy zajmowały ciężarne kobiety, które przyszły w jednym tylko celu: aby zapytać czy jeżeli zapiszą się do ubezpieczenia, to na pewno dostaną wypłatę z okazji urodzenia dziecka.
Firma, która ostatecznie wygrała konkurs ofert wypłaciła z tego tytułu - w pierwszym roku trwania ubezpieczenia - kwotę czterokrotnie przewyższającą sumę zebranych składek z tytułu całego programu grupowego. Spowodowało to, że w kolejnym roku trwania ubezpieczenia firma podniosła składkę ponad dwukrotnie. Tyle tylko że podwyższonej składki nie płaciły już te wszystkie ciężarne, ponieważ natychmiast po urodzeniu dziecka i odebraniu należnego im świadczenia wypisywały się one z ubezpieczenia. Pozostała garstka uczestników nie zaakceptowała nowej podwyższonej składki, co spowodowało zamknięcie grupy, a że OWU tego ubezpieczenia pozwalały na zamianę grup najwcześniej po 3 latach trwania ubezpieczenia, więc pracownicy z tej grupy pozostali bez ubezpieczenia.
Ta autentyczna historia pokazuje też, jak firmy ubezpieczeniowe szacują ryzyko.
Bywa często, że w chwili ubezpieczania grupy pracowników firmy ubezpieczeniowe nie mogą - z braku precyzyjnych danych - prawidłowo oszacować „szkodowości” danej grupy.
Dopiero po pierwszym roku, a nie rzadko po kilku latach trwania ubezpieczenia firma porównuje, ile wpłynęło składek, a ile wypłacono świadczeń i wówczas kalkuluje czy należy podnieść, lub nie, składkę opłacaną przez uczestników programu.
Napisałem też, że średnia wieku uczestników ma duże znaczenie przy ustaleniu wysokości składki.
Oznacza to, że ryzyko ubezpieczenia młodego - 20-letniego - pracownika może być wielokrotnie niższe niż np. 60 latka. Co oznacza, że przy identycznej składce opłacanej przez obu panów, młodzik pokrywa częściowo ze swojej składki, ryzyko ubezpieczenia starszego pana.
Podobnie np. w grupie kilkuset osób objętych jednym programem Panie w wieku rozrodczym są finansowane w zakresie Urodzenie Dziecka przez Panie, które już mają dzieci.
Oczywiście ma to zawsze plusy i minusy.
Pisałem kiedyś, przy okazji felietonu o ubezpieczaniu domów, że w Holandii 100% zamieszkałych domów musi mieć polisę, także od powodzi. Jest to znakomity sposób na rozłożenie kosztów tego kosztownego ryzyka na wszystkich ubezpieczonych, dzięki czemu ubezpieczenia te nie są drogie, także dla właścicieli domów i mieszkań położonych w strefach powodziowych.
Panuje mit, że ubezpieczenia grupowe są tanie.
Zasada wszystkich ubezpieczeń - niska składka (tanie ubezpieczenie) skutkuje wypłatą niskiego świadczenia. Przy wyższej składce, świadczenie jest wyższe. Czy można więc mówić, że jak składka jest niska to ubezpieczenie jest tanie? Osobliwe myślenie.
W ubezpieczeniu grupowym z reguły nie prosi się uczestników o wypełnianie ankiety medycznej (jeżeli firma wnioskuje o wyższe świadczenia niż wynikają one z Automatycznego Limitu Akceptacji tzw. ALA wówczas ankieta medyczna jest niezbędna!).
Skoro towarzystwo nie prosi o wypełnienie tej ankiety to musi założyć teoretycznie jakąś szkodowość lub stan zdrowia uczestników ubezpieczenia.
Załóżmy, że grupa osób ciężko chorych zakłada stowarzyszenie Kaktusik i w ramach tego stowarzyszenia ubezpieczają się one grupowo na życie na dość wysokie sumy.
Widząc ogrom wypłat w tej grupie towarzystwo ubezpieczeniowe może zerwać kontrakt dopiero po upływie roku.
Wówczas Kaktusik przenosi się do innego towarzystwa i znowu ma rok do przodu. W tym czasie przybywa uczestników ubezpieczenia, jako że wiedząc, iż osoba im bliska jest ciężko chora, rodziny członków Kaktusika bez wahania płacą składki, bo wiedzą że otrzymają wielokrotnie więcej pieniędzy niż wpłaciły.
Okrutne? Niemoralne? Oszustwo?
Nie.
To jest równie niemoralne, jak zapisywanie się do programu przez ciężarne, które po wpłaceniu dwóch składek otrzymają 20 razy tyle, ile wpłaciły, żeby następnie bezzwłocznie opuścić program.
Ubezpieczenie grupowe jest niczym ubezpieczenie casco na życie na czas niejasno określony.
Bywa, że firma ubezpieczeniowa wycofuje się po roku ze względu na wysoką szkodowość, bywa że grupa się kurczy i ubezpieczenie pada, bywa, że zmieniamy pracę na taką, w której nie ma żadnego ubezpieczenia grupowego. Pracownik nigdy nie wie jak długo będzie objęty ochroną w ramach ubezpieczenia grupowego.
Największe zagrożenie jest jednak takie, że podczas długoletniej pracy osoba objęta ubezpieczeniem grupowym poważnie zachoruje na chorobę, która wyklucza nawet wnioskowanie o ubezpieczenie indywidualne. W miarę, jak ubezpieczonym przybywa lat, liczba takich przypadków niestety rośnie.
Osoba lat 60 dostała po przejściu na emeryturę, na podstawie indywidualnej kontynuacji ubezpieczenia, jakąś przeraźliwie okrojoną polisę, która przed niczym nie chroni, nie zabezpiecza ani osoby ubezpieczonej ani jej rodziny. W momencie kiedy naprawdę potrzebne jest wysokie zabezpieczenie, okazuje się, że nie ma praktycznie nic.
Niestety na taką sytuację osoba ubezpieczona zapracowała przez całe życie.
Panuje jakaś dziwna teoria, że polisa na życie potrzebna jest tylko do emerytury.
A co się zmienia na emeryturze? Nagle kurczą się potrzeby? Ludzie przestają chorować?
Dopóki on i ona żyją oboje, małżeństwu emerytów jakoś udaje się łączyć koniec z końcem, ale już wdowcowi lub wdowie jedna emerytura z trudem starcza na wszystkie zobowiązania i potrzeby.
Mitem jest twierdzenie, że na starość potrzeby maleją. One się zmieniają, przesuwają się tylko wielkości: mniej na jedzenie – więcej na leki, mniej na rozrywki, urlopy – więcej na leki, opiekę.
Oczywiście zarzucą mi Państwo, że emerytów i tak nie stać na opłacanie składek za drogie polisy indywidualne.
Mam zwyczaj tak konstruować polisy, aby w momencie przejścia na emeryturę nie płacić już składek, a pomimo to nadal być objętym ubezpieczeniem.
Trzeba tylko rozmawiać, być otwartym na możliwości, myśleć o swojej przyszłości w kategoriach „co by się stało, gdyby...” a nie „nie lubię o tym myśleć ...”.
Od pewnego czasu stało się bardzo popularne kupowanie przez młodych ludzi ubezpieczeń de facto grupowych oferowanych przez różne towarzystwa dla ludzi „z ulicy”.
Po roku większość tych towarzystw zniknęła z rynku, pozostałe podniosły składki (wystąpił efekt tzw. negatywnej selekcji, czyli zapisywania się do ubezpieczenia grupowego osób liczących na szybką wypłatę świadczenia), a byli klienci pozostali na lodzie.
Część z nich zrozumiała jednak, że jedynym trwałym ubezpieczeniem na życie jest indywidualna polisa i - wielu nie spodoba się - to, co napiszę teraz: to powinna być polisa z funduszem kapitałowym. Pozostali nadal szukają okazji.
Być może pojawi się na rynku kolejna nowa firma ubezpieczeniowa, która na starcie dostanie na tyle duży zastrzyk finansowy, że dla szybkiego pozyskania klientów zacznie sprzedawać tego typu produkty. Bardzo szybko wyczerpie te sztucznie wpompowane pieniądze i będzie musiała zacząć liczyć koszty i przychody, a wtedy przekształci biznes i zacznie oferować prawidłowo wyceniane produkty.
Takich firm na rynku było już co nie miara, a dzisiaj mało kto już o nich pamięta.
Na koniec drobna uwaga:
W artykule mowa jest o ubezpieczeniach zdrowotnych, i w moim przekonaniu pomylone są dwa pojęcia: ubezpieczenie zdrowotne i abonament medyczny.
Dla mnie ubezpieczenie zdrowotne polega na tym, że jeżeli zachoruję na raka prostaty, to dostanę świadczenie w odpowiedniej wysokości; jeżeli pójdę do szpitala leczyć tarczycę, dostanę również świadczenie z tytułu swojej choroby.
Natomiast to, że za określoną składkę mam dostęp do prywatnej służby zdrowia, to cóż to za ubezpieczenie?
Równie dobrze mogę się ubezpieczyć od przejazdów komunikacją miejską wykupując bilet miesięczny czy od kosztów biletów na koncerty piątkowe, kupując karnet w Filharmonii.
Wracając do meritum: uważam, że dobrze skonstruowany plan ubezpieczenia grupowego powinien być znakomitym narzędziem uzupełniającym polisę indywidualną. Niestety zdecydowana większość ludzi uważa, że mając ubezpieczenie grupowe w miejscu pracy są już ubezpieczeni. Nie wyjaśniając do końca mechanizmu i utwierdzając ich w tym błędnym przekonaniu, robi się tym ludziom krzywdę.
W moim głębokim przekonaniu człowiek ubezpieczony na życie to taki, który ma indywidualną polisę dostosowaną do swoich osobistych potrzeb, elastyczną (aby można było szybko zmieniać jej parametry w miarę zmieniającej się sytuacji życiowej), wystawioną na czas nieoznaczony (bo nigdy nie wiemy kiedy i do czego może być potrzebna vide kredyt).
Wszystkie pozostałe polisy: wypadkowe, zdrowotne, kapitałowe.... mogą być tylko znakomitym uzupełnieniem.