Agent Aviva

Twoje Ubezpieczenia - Warszawa

Dorota i Maciej Lichońscy
Biuro AVIVA:  Puławska 233,
02 - 715   Warszawa

strona główna dodaj do ulubionych





Czy masz spisany testament?

Nie.Mam jeszcze na to dużo czasu
Nie. Jest mi niepotrzebny.
Nie. Zawsze można go podważyć
Nie. Co mnie obchodzi co będzie po mojej śmierci.
Tak. Mam spisany od zawsze.
Tak. Mam spisany od momentu jak zobaczyłem co się działo po śmierci w rodzinie.

STRONA GŁÓWNA » Z życia agenta » Życie jest loterią

2009-10-29 07:27:39

Podziel się ze znajomymi:

Jesienna aura, bardziej niż jakakolwiek inna pora roku, skłania do spędzania czasu w domu. Nie oznacza to bynajmniej, że czas ten spożytkowany zostaje na tzw. sprawy domowe, czyli takie, których załatwienie uniemożliwia praca lub wszelka inna aktywność, do której ludzie zwykli spieszyć się po pracy. Trwamy w marazmie jesienno-zimowym wpatrzeni w telewizor niczym Alicja w lustro i przekroczywszy granice tego, co rzeczywiste, prawdziwe i możliwe, niesieni wyobraźnią błądzimy gdzieś pomiędzy pogodą dla bogaczy i modą na sukces przekonani, że wszystko jest w barwach szczęścia, a w razie kłopotów wystarczy zwrócić się o pomoc do posła lub senatora ze Złotopolic.


Życie to nie serial. Nie wystarczy żyć, ale życie trzeba zaplanować i zorganizować i co jakiś czas spojrzeć trochę w tył i trochę w przód, żeby coś poprawić, cos zmienić. Zastanowić się, w jakim miejscu linii życia jesteśmy. Co jeszcze przed nami, i czego już nie dogonimy. Rzeczywistość zawsze nas wyprzedza, a na pewno zaskakuje, dlatego wymaga od nas ustawicznej czujności i otwartości na uczenie się.


Odnieść można wrażenie, że w dzisiejszej rzeczywistości, kiedy wcześniej i relatywnie łatwiej niż dwadzieścia-trzydzieści lat temu osiąga się różne życiowe cele: samochód, wykształcenie, mieszkanie na kredyt, wyjazdy zagraniczne, itp., po zaspokojeniu tych niezbyt ambitnych w sumie potrzeb, przestaje się w ogóle cokolwiek planować. Od tej pory planowaniem zaczyna się nazywać wybór miejsca na wakacje, szkoły dla dziecka i koloru ścian w sypialni, jak zwykły to sugerować czasopisma dla mężczyzn i kobiet oraz dialogi bohaterów seriali.


Jeżeli więc zdarzy się, że doradca finansowy trafi do domu, w którym jego obecność zaburzy ten błogostan i porządek scenariusza, szanse na nawiązanie owocnego dialogu z klientem są niewielkie.

A jest czego żałować.


Nienawidzimy martwić się na zapas, myśleć o cieknącym kranie, chorobach, ratach kredytu i budowaniu planu swoich finansów na za 20,....30 lat.. Po co już teraz przesądzać o takich sprawach? Przecież tyle jeszcze powinno się zdarzyć (kumulacja w totka, wygrana w audio-tele, interes życia, ...), że wszystko samo się rozwiąże. Przecież skoro to, o czym nie pomyślimy nie istniej, to wolimy nie myśleć. Letarg niewiedzy.


Tymczasem życie nie liczy się z tym co lubimy, a czego nie. Mija i już.


Wczoraj zatelefonowała klientka, Pani po udarze, na rencie. Po ciosie, jakim była dla rodziny jej nagła choroba, która zmieniła wymiar każdej rzeczy, wszystko sobie z czasem ułożyła, zaplanowała. Mąż i syn otoczyli ją troskliwą opieką. Teraz stara się zgromadzić trochę dodatkowych pieniędzy na emeryturę. Od wielu lat ma polisę inwestycyjną z niewielką sumą ubezpieczenia, na wszelki wypadek, „żeby nie mieli kłopotu jeżeli coś mi się stanie” – powiada. Dba o tę polisę z pietyzmem, składki opłaca z niezwykłą regularnością. Ma świadomość, że kwoty zaoszczędzone dziś z niewielkiej renty, będą nieocenione, kiedy renta przekształci się w emeryturę, a mąż też zostanie emerytem Wtedy każde dodatkowe 100 zł, będzie na wagę złota.


Zatelefonowała, ponieważ potrzebowała porady swojego doradcy. Opowiedziała , jak w jednej chwili cały ten misterny rodzinny plan legł w gruzach z chwilą kiedy jej mąż, główne źródło utrzymania rodziny, doznał zawału serca. Wcześniej obawiając się, że może np. ulec nieszczęśliwemu wypadkowi, rodzina skłoniła go do wykupienia ubezpieczenia na taką okoliczność. Choroba.... tego nikt nie brał pod uwagę, powiedziała moja rozmówczyni, myśleliśmy, że jest niezniszczalny. Wszystko wywróciło się do góry nogami.


Choroba zdarzyła się tym razem w rodzinie świadomej, przewidującej, która już jakiś czas temu zrozumiała, że bezpieczeństwo finansowe należy budować, a mówiąc bez górnolotności, po prostu kupić.


Życie raz jeszcze pokazało, że jest loterią.


Rodzina obstawiła wypadek - bo tego się obawiała – wypadła choroba. Pusty numerek. Na wypadek choroby klient nie był ubezpieczony.


Przewidując, że nadchodzące miesiące będą dla rodziny i dla samej klientki trudne, w tym trudne finansowo, chciała zapytać doradcę, czy mąż może liczyć na świadczenie ubezpieczeniowe – jakieś pieniądze, które bardzo by się przydały, ponieważ klienta czeka wkrótce zabieg na naczyniach wieńcowych , a następnie rehabilitacja.


Klientka obawia się, że w zaistniałej sytuacji może nie udźwignąć ciężaru opłacania składek na polisy. Zapytała o możliwe scenariusze na przyszłość, co do której nic nie może przesądzić. Poznawszy wszystkie możliwości, w pierwszej kolejności wybrała rozwiązanie pozwalające zachować polisy. Jeżeli sytuacja będzie podbramkowa i nie będzie jej starczało pieniędzy na składki, dopiero wtedy rozpatrzy inne warianty.

To jest bardzo rozsądna i odpowiedzialna kobieta.


Ten przykład pokazuje dobitnie, że nikt nie może z góry przewidzieć, a więc i założyć, co mu się przytrafi (wypadek czy choroba) lub czy będzie tym szczęśliwcem, który będzie żył aż do śmierci.. Jest to jeszcze jeden dowód na to, że każdemu może zdarzyć się coś nieprzewidzianego, i że nikt nie wie co kogo trafi i kiedy. Po prostu ruletka.


Dlatego napuszone stwierdzenia niektórych, że pochodzą z długowiecznej rodziny, że żaden z ich przodków na nic nie chorował, itp. nie brzmią przekonująco w uszach żadnego doradcy i ośmieszają tylko mówiącego.


I na koniec refleksja.
.

Spotkanie z doradcą finansowym, specjalistą, którego praca polega na przeprowadzeniu analizy potrzeb finansowych (wywiad) i wskazaniu - w oparciu o posiadaną wiedzę i doświadczenie – potrzebnych i możliwych rozwiązań (zalecenie), wyzwala często w klientach, zadziwiającą reakcję: usiłują za wszelką cenę przekonać doradcę, że znają się na finansach i inwestowaniu, że mają lepsze sposoby pomnażania pieniędzy, i że ubezpieczenia to tylko bajki, żeby nabijać kasę pośrednikom.


Kiedy w chorobie te same osoby jako pacjenci udają się po poradę do doktora odpowiadają na wszystkie zadawane przez lekarza pytania (wywiad medyczny inaczej anamneza) słuchają diagnozy, i nie tłumaczą mu, że znają się lepiej niż on na medycynie, ani tym bardziej, że medyk dybie na ich pieniądze. Wreszcie, stosują się do zaleceń.


Zastanawiające, że równie spokojnie przebiega rozmowa w departamencie kredytowym banku, u dealera samochodowego i z hydraulikiem, a także z klientem, który doświadczył już osobiście lub zna kogoś, kto doznał korzyści z posiadania jakiegoś ubezpieczenia.